Nie rozumiem obecnych wirusów. W sobotę wydawało się, że zostało Jasieńkowi jeszcze trochę kataru i poza tym jest ok. W niedzielę z godziny na godzinę było coraz gorzej. W nocy z niedzieli na poniedziałek obudził się tak rozpalony gorączką, że aż nie miał siły płakać ani się ruszać. Całe szczęście pomógł szybko podany nurofen. Od rana cały czas gorączka. Byliśmy u lekarza - osłuchowo ok. Ale pani doktor powiedziała, że nie możemy go tyle dni leczyć panadolem, lipomalem, wapnem, tantum verde i witaminą C, tym bardziej, że stan jest coraz gorszy. No i dostał Jasio pierwszy w swoim życiu antybiotyk. Wahaliśmy się z jego podaniem i wzięliśmy receptę bez przekonania. Wszelkie nasze wątpliwości rozwiał jednak widok Janka słaniającego się, nie mającego siły nawet się ruszyć. Temperatura - w granicach 39. W tej chwili śpi, ale cały czas jest jeszcze ciepły, więc przypuszczam, że nie będzie to lekka noc.
Przy okazji pani doktor odkryła zajady w kącikach ust Jasia i powiedziała, że mogą one być wywołane rozwijającym się w organizmie grzybem. Jak na złość dzisiaj byliśmy właśnie umówieni na wizytę u pani dietetyk, chciałam pojechać sama, ale pani dr powiedziała, że musi zobaczyć i zbadać Jasia przed ustaleniem diety, tak więc wizyta przełożona.
Ale nie załamujmy się, nadrobimy to wszystko i będzie dobrze. Poza tym, nasze dziecko jest po prostu bardzo dzielne, kochane i cierpliwe. Dzisiaj Janek rozbroił mnie kompletnie, kiedy po południu, mimo gorączki 38 i trochę, zaciągnął mnie do stolika i kazał wyciągać kolejne "zabawki" i wymyślać zadania. To jest właśnie cały Jasio.
Biedny Jasinek mam nadzieje ze szybko dojdzie do siebie Wam zycze wytrwalosci wiem ze jest ciezko ale coz zycie.Trzymam kciuki :-)
OdpowiedzUsuńDziękujemy Natalio :)
UsuńDzielny bąbel! Oby szybko wyzdrowial. Trzymam kciuki a mogę robić to cały dzień bo sam leże w lozku na zwolnieniu. Dużo zdrowia!
OdpowiedzUsuń