Od wczoraj kołatała mi w głowie pewna myśl. Dziś doznałam olśnienia. Nasz kochany bączek ma 2,5 lata. Zadziwia nas swoją bystrością i inteligencją, ale jednocześnie przerażają nas jego niepożądane zachowania. Zrobiłabym wszystko, żeby pomóc Jasiowi się ich pozbyć, ale, od dziś wiem to na pewno, nie za wszelką cenę. Wiem, że w swoim przedszkolu Janko jest pod wspaniałą opieką fachowców, którzy z troską mu się przyglądają i robią wszystko aby Jasiowi pomóc. Jeśli chodzi o wszelkie terapie dodatkowe postanowiłam nie robić niczego na siłę. Jeśli zobaczę, że Jasiowi to nie odpowiada, jest zmęczony lub przebodźcowany, nie będę go forsować. W domu również postanowiłam więcej się z nim bawić niż uczyć go przy stoliku. "Stoliczkowych" umiejętności Jasio zdobył już sporo. Teraz czas na poprawę komunikacji, a Jasio świetnie komunikuje się podczas zabawy właśnie.
Mijający tydzień nieźle dał nam w kość, także Jasiowi. Ale nasz synek znalazł sposób radzenia sobie z frustracją wywołaną zmęczeniem i ciągłymi wyjazdami. Po prostu zaczął bardzo często prowokować sytuacje, w których był łaskotany, rozśmieszany i dopieszczany i zaśmiewał się przy tym do rozpuku. Zmęczenie i zły humor znikały od razu. Wniosek: nasz synek w wielu sytuacjach wie lepiej od nas co jest dobre dla niego. Postanowiłam więc zaufać jego intuicji, oczywiście wszystko w granicach rozsądku, będę go po prostu bacznie obserwować i dostosowywać nasze plany do jego możliwości, zapału i dobrego samopoczucia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz