sobota, 27 października 2012

Zmiany, zmiany

Jakieś cuda dzieją się za sprawą rytmiki w przedszkolu Jasia. Janek ma zajęcia rytmiki dwa razy w tygodniu. A dzisiaj mieliśmy zajęcia z ciocią Mariką w domu. I jesteśmy zaskoczeni postępami Jasia. Po pierwsze bardzo chętnie wykonuje wszystkie ćwiczenia, maszeruje do rytmu, tańczy trzymając się za rączki, reaguje na zmianę tempa i tonacji, naśladuje dzieci, przy wysokich tonach dzieci latają jak ptaszki, przy niskich chodzą na kolanach jak niedźwiadki :) Dzisiaj bawiłam się tak z Jasiem podczas naszych zajęć i byłam w szoku. Podczas ostatniego spotkania z ciocią Mariką Jasio odmawiał zrobienia czegokolwiek, a tym razem to Janek inicjował zabawę i znając już melodie grane przez ciocię w przedszkolu pokazywał mamie co ma robić :) W dodatku Janulek zaakceptował nową ciocię na tyle, że nie reaguje już histerycznie na jej śpiew! Dwa tygodnie temu zamieściłam nagranie, na którym Jasio ryczał słysząc śpiewanie. Dzisiaj było tak:


W mijającym tygodniu miało miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie, o którym wcześniej nie napisałam. Odwiedziła nas z wizytą domową pani Lidia, dyrektorka przedszkola Jasia i jednocześnie jedna z terapeutek prowadzących naszego brzdąca (nasze przedszkole prowadzi program wizyt domowych w celu udzielenia rad rodzicom i sprawdzenia jak dziecko funkcjonuje w domu). Podczas rozmowy pani Lidia stwierdziła, że intelektualnie nasz bąbel jest rozwinięty ponad swój wiek, natomiast teraz trzeba pracować nad komunikacją i samoobsługą, z czym się absolutnie zgadzamy. W tym celu pani Lidia udzieliła nam szeregu wskazówek odnośnie tego jak powinna wyglądać nasza praca i na jakich ćwiczeniach powinniśmy się skupić. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni bo już powoli zaczynaliśmy się gubić w naszym domowym programie terapeutycznym. Jednym z zaleceń pani Lidii było abyśmy często wykonywali ćwiczenia, w których robimy coś naprzemiennie z Jasiem, Jasio musi czekać na swoją kolej, podawać kostkę itp. Oto jak staram się odrabiać tę pracę domową:


Muszę też napisać o tym jak nasz Janula coraz bardziej stara się mówić, próbuje powtarzać. I to w dodatku w różnych językach :) W dowód tego, króciutki filmik, który mógłby służyć jako film instruktażowy dla wielu moich uczniów, pod tytułem "English is easy" :)


Na koniec wiadomość kulinarna. Nasze dziecko ma ostatnio taki apetyt, że nie sposób go zaspokoić. Je wszystko co widzi na talerzu (nie tylko swoim) i woła o więcej. Ostatnio zdarza mu się nawet rozpłakać, kiedy widzi, że w miseczce nic już nie zostało. Dzisiaj, kiedy skończył jeść deserek spojrzał na tatę i głosem na granicy płaczu rzucił : "tata, am!" . My słysząc to w te pędy pobiegliśmy do kuchni kombinować co by tu jeszcze dać zjeść naszemu głodnemu dziecku :) Cieszymy się z tego bardzo i mamy nadzieję, że taki apetyt się utrzyma. Na nagraniu: jedzący Jan, ostatnio bardzo częsty widok w naszym domu :)


9 komentarzy:

  1. Jak milo oglada sie takie filmki;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie miałam chwilę żeby obejrzeć filmiki. Wspaniałe postępy! :) I jak spojrzał na swoje skarpetki kiedy kupował :) Rozumienie super. I jak fajnie naśladuje. Kubusiowi ciężko to idzie, zaraz wplata milion swoich ruchów i w końcu zapomina co robił.
    Widzę, że brak koordynacji języka i brak pracy ust to duży problem. Co powiedzieli od SI? To jest niedowrażliwość czy nadwrażliwość ust? Wygląda jak ktoś ze znieczuleniem jamy ustnej. Myśli, że mówi poprawnie, ale usta nie układają się jak trzeba. A nos to chyba niedowrażliwiony jest, co? Kuba na szczęście nie miał problemu z poruszaniem ustami, ale naśladowanie ich ułożenia to dla niego czarna magia. Teraz to robi, ale dla odmiany przesadnie.
    Nie wysiada Ci gardło od całodziennego mówienia? :) Ja byłam wykończona tym ciągłym gadaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nos niedowrażliwiony, tak samo język i usta. Poza tym obniżone napięcie mięśniowe w jamie ustnej i efekt jest taki jak piszesz. Na razie masujemy i modlimy się żeby coś pomogło. A gardło mi się już przyzwyczaiło :)

      Usuń
  3. Kuba dowrażliwia sobie nos rozkwaszając go co chwila palcem lub próbując złamać nim mój nos. Jamę ustną miał niedowrażliwą, więc namiętnie gryzł rogi poduszek, co chwila musiał coś chrupać, nawet do zasypiania musiał mieć coś chrupiącego, bo tak go to męczyło. Tylko jak szły mu zęby to trochę uspokajała się ta mania gryzienia. Dziwię się, że to jest niedowrażliwość, bo wygląda całkiem odwrotnie. No i Kuba też ma obniżone napięcie całej połowy ciała, więc gardła również i nie ma takich objawów. Do masażu twarzy jest takie fajne kosmetyczne urządzenie wielkości szminki. Jest na baterie. Jedna mama tego używała i bardzo sobie chwaliła. Ja szukałam, ale nie mogłam znaleźć. Może Tobie się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo Janka nie tak łatwo rozgryźć...czasem myślę, że dorównujemy dr Housowi :) Janek ma język niedowrażliwiony, jeszcze niedawno ciągle wkładał sobie palce do buzi i go stymulował. Teraz już tego nie robi, ale za to bez przerwy się oblizuje i w ten sposób stymuluje. A jego wiecznie wywalony język to też stymulacja, odkryłam to kiedy sama spróbowałam pochodzić trochę czasu z takim wywalonym językiem...po jakimś czasie wystawiania języka powietrze zaczyna Cię w niego lekko szczypać, potem to szczypanie się nasila, przynajmniej ja tak mam :) i jestem pewna, że małemu też o to chodzi. No i nadwrażliwość wyklucza też jego reakcja na masaż języka, mały to uwielbia,jak tylko zbliżam się za szczoteczką od razu wysuwa język jeszcze bardziej :) A te urządzenia do masażu widziałam ale szczerze mówiąc nie jestem przekonana bo młody niezbyt dobrze znosi urządzenia, które robią coś, czego on nie może kontrolować, może głupio to brzmi ale myślę, że mnie zrozumiesz.

      Usuń
  4. Rozumiem Cię doskonale. Zależy jaki dźwięk wydają, ale wibracje z pewnością by mu się spodobały. Kuba przemógł się do inhalatora, więc da się. Tylko jak mu wróci nadwrażliwość słuchowa to znów go nie lubi :) Przepraszam za nietakt, ale czasem warto poszukać w sexshopie. Tam stawia się na cichość pracy urządzenia, a są takie małe bullets, które wcale nie wyglądają perwersyjnie, a mają wibracje. No i może elektryczna szczoteczka do zębów by mu się spodobała do masowania języka i dziąseł. U nas takie masaże przed posiłkiem sprawiały, że był w stanie zjeść spokojnie coś miękkiego. Bardzo pomagało mu to też w zasypianiu. Jak nie rozwiążecie tej zagadki to cienko będzie z jedzeniem i mową :/ A sprawdzaliście trzeci migdał? No i jeszcze jedno. Czytam, że Jasio co chwila choruje. Jeśli nie będzie mu przechodziło poproś lekarza o zyrtec w kroplach (jest na receptę) lub pokrusz mu 1/4 tabletki. Kuba mi chorował i nie szło go wyleczyć. Dopiero po tygodniu zyrtecu minęło. Alergia często też się tak objawia przecież.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam fajne urządzenia tego typu na mojebambino.pl. w sexshopie nie sprawdzałam :) Może rzeczywiście ta wibrująca szczoteczka to jest dobry pomysł. Masz rację, młody lubi dźwięk wibracji. Trzeciego migdału nie ma. Co do tego zyrtecu to znów mi się włącza alarm w głowie bo słyszałam, że otumania i nie działa dobrze na dzieci. Ale o alergii też ostatnio myślę, z tym że za bardzo mi ona nie pasuje bo Janek zaczął chorować dopiero teraz (od września tego roku). Wcześniej bardzo rzadko chorował i bardzo łagodnie wszystko przechodził. Nieraz my byliśmy rozłożeni a jego nic nie brało. Chociaż w sumie alergia może się przecież rozwinąć w każdym momencie naszego życia.

      Usuń
  5. Może to chorowanie to zwyczajny objaw chodzenia do przedszkola :) Kuba też strasznie chorował jak spotykał się z chłopcem chodzącym do przedszkola.
    A z tym zyrtec to nie ma co się tak przejmować, przecież nie dawałabyś mu go cały czas. Tylko jak katar nie chce się skończyć, a kaszel się pogarsza zamiast polepszać to wtedy włączyć na trzy dni. Za to nie leczona alergia prowadzi do marszu alergicznego, a w końcu do chorób autoimmunologicznych. Nie ma złotego środka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie, odpukać, jest lepiej. Dzięki za wszystkie rady :)

    OdpowiedzUsuń