czwartek, 1 listopada 2012

Cienie autyzmu

Autyzm to bardzo męcząca choroba. Zarówno dla dziecka jak i jego rodziców. Męcząca głównie ze względu na swoją nieoczywistość i brak jednoznacznych metod leczenia. Jeśli chodzi o dobór leczenia biomedycznego, suplementów jak i rodzaju terapii, wszystko jest loterią. I możesz przeczytać mnóstwo książek o autyzmie, śledzić fora internetowe, odwiedzać blogi osób, które też zmagają się z tą chorobą i wciąż pozostajesz z tym samym znakiem zapytania w głowie. I wciąż musisz podejmować trudne, często bardzo trudne decyzje odnośnie leczenia. Jakie suplementy podawać, jaką terapię rozpocząć. A trzeba powiedzieć, że jest tych cudownych środków i cudownych sposobów leczenia mnóstwo. I teraz wybierz najbardziej racjonalny, podaj/ wypróbuj na własnym dziecku i zaryzykuj, że nie wywoła u niego efektów niepożądanych. A możesz być pewny, że o każdym z wybranych przez Ciebie środków/ metod terapii znajdziesz tyle samo opinii pozytywnych, co i negatywnych. Bo jednemu pomogło, a drugiemu wręcz przeciwnie. I już Ci się wydaje, że znalazłaś wreszcie jakiś sposób i zaraz światełko gaśnie. Ktoś powie, idź do lekarza, poradź się...pominę tę radę milczeniem. Niewielu jest lekarzy z wiedzą na temat autyzmu przynajmniej dorównującą tej, którą mają rodzice dziecka autystycznego. Jeszcze mniej z doświadczeniem w leczeniu takich dzieci, ja jeszcze takiego nie spotkałam. I muszę przyznać, że z tym właśnie aspektem autyzmu po prostu sobie nie radzę. I nie męczą mnie godziny spędzone przy stoliku, męczy mnie ten znak zapytania w mojej głowie, na który nie ma sposobu. A synka naszego męczy eksperymentowanie na jego organizmie i psychice.

2 komentarze:

  1. To jest odwieczny problem wszystkich "autystycznych" rodziców :/ Mnie dobijają wzloty i upadki. Wiesz, że ten wzlot w końcu nastąpi, ale te ciągłe upadki... Psychicznie jesteśmy wykończeni.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, i to ciągłe dociekanie przyczyn tych regresów, można oszaleć...

    OdpowiedzUsuń