A właściwie zmiany są. Na gorsze. Jasio stracił apetyt, co jest do niego tak niepodobne, że trudno nam w to uwierzyć. Od momentu swoich narodzin Jasio jadł za dwóch, nie przeszkadzała mu w tym choroba, czy gorsze samopoczucie. Dzisiaj przez cały dzień trudno mu było wcisnąć cokolwiek. Poza tym potrafił dzisiaj przez bardzo długi okres czasu monotonnie bawić się jedną zabawką, mrucząc pod nosem te same melodie (już tak dawno tego nie robił). Często się zawieszał, były problemy z reakcją na imię. Pojawiły się też bardzo intensywne stymulacje wzrokowe, mrużenie oczu, uciekanie gałkami ocznymi w różnych kierunkach, bujanie się na boki podczas patrzenia na kratkę na koszyku z zabawkami, wpatrywanie się w lampę lub okno, tarcie oczu (robił to bardzo często i bardzo mocno, w pewnym momencie tak mocno, że wywinął sobie górną powiekę).
Podobnie jak wczoraj był też rozkojarzony. Dużo energii wymagało ode mnie utrzymanie jego uwagi. Najbardziej zasmuciło mnie pewne powtarzające się zachowanie podczas ćwiczeń przy stoliczku. Kiedy Janek nie chciał odpowiedzieć na moje pytanie, albo czegoś zrobić, wstawał i uciekał pod ścianę. Tam stawał plecami do ściany i patrzył się tępym wzrokiem przed siebie, nie reagując zupełnie na moje wezwania. Był to tak smutny widok, że serce się kroiło.
Przykro mi Agatko:( mocno trzymam kciuki, aby ten gorszy okres szybko minął...buziaczki dla Was:*
OdpowiedzUsuń