poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nieszczęścia chodzą parami

Nie jestem w stanie dużo dziś napisać bo zmogła mnie jelitówka. Zmogła to bardzo delikatne określenie, bo ja ledwo żyję. Dobrze, że Janek był dziś w przedszkolu bo przynajmniej tylko pół dnia wyciągał mnie z łóżka i skakał mi po brzuchu. Tata starał się jak mógł, żeby go zająć czymś innym, ale nie zawsze wychodziło. Jeśli chodzi o zachowanie Jasia, pani Marta - terapeutka z przedszkola- potwierdziła moje spostrzeżenia -  problemy z koncentracją i z wykonywaniem zadań, ale też uspokoiła mnie mówiąc, że z jej perspektywy wygląda to jak ucieczka i rodzaj buntu, a nie utrata umiejętności.

Dziś otrzymaliśmy wyniki pierwiastkowej analizy włosa Jasia - plik w zakładce po prawej stronie.

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że to zachowanie Jasia jest chwilowe. U nas w trakcie choroby tak jest, że nie potrafi wykonać zadań, które już znał i nie rozumie poleceń. Może w ten sposób działa na niego ten wirus, co dopadł Ciebie. Oby to było tylko to. A Tobie życzę dużo sił i zdrowia. Trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ogromną nadzieję, że to tylko ten wirus. Pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń