Ostatnio tak dużo się u nas dzieje, że trudno mi znaleźć czas aby usiąść i napisać posta. Ale od początku. Dzisiaj miało miejsce kolejne spotkanie na szczycie, czyli my i cudowna pani Lidia, jedna z terapeutek Janka w przedszkolu. Pożaliłam się, wyrzuciłam z siebie wszystkie troski, zostałam wysłuchana i uspokojona. Co więcej, pani Lidia przyjechała do nas z gotowym planem działania i praktycznymi wskazówkami odnośnie naszej pracy w domu z Jasiem. A mam z tym ostatnio nie lada problem. Nasz bąbelek jest bowiem bardzo sprytnym bąbelkiem, który zaczął prowadzić podwójne życie. Jasio podzielił swój świat na przedszkole i dom. W przedszkolu pije na siedząco z kubka, w domu tylko na leżąco z butelki. W przedszkolu chętnie wykonuje swoje zadania, w domu grymasi i robi awantury. W przedszkolu chętnie ćwiczy język i daje się masować, w domu nie. W przedszkolu nie ma żadnego problemu z odłożeniem na półkę ulubionej zabawki po paru minutach bawienia się nią, w domu jest histeria. W przedszkolu robi dużo rzeczy sam, w domu nie chce, itp, itd. Sprytnie, prawda? :) Ale postaramy się temu zaradzić. Mam już plan i będę go realizować. Plan polega na tym, że funkcjonowanie Jasia w domu zostanie jeszcze bardziej zrutynizowane.
Janek również w domu będzie funkcjonował w oparciu o plan aktywności (coś w rodzaju książeczki, w której w formie obrazków lub słów krok po kroku rozpisana jest praca rodzica z dzieckiem lub nawet każda część dnia). Pani Lidia zrobiła dla nas taki właśnie plan (zdjęcia załączę jutro). Widziałam dziś jak Janek pracuje według planu i doszłam do wniosku, że w przypadku naszego bąbla jest to strzał w dziesiątkę. Janek jest zmotywowany, skupiony i wyraźnie to lubi. Próbowałam już kiedyś pracować z Jasiem na planie aktywności, było to kilka miesięcy temu, Janek nawet to polubił, ale mnie lepiej pracowało się z nim dobierając zadanie w reakcji na to, czym właśnie się zainteresował, a nie pilnując sztywno tego, co jest przewidziane w planie. Wiem, że wszyscy przeciwnicy behawioryzmu krytykują tę metodę właśnie za tworzenie kolejnych sztucznych rutyn. Trzeba jednak pamiętać, że następnym krokiem w terapii behawioralnej jest odejście od wcześniej stworzonych rutyn. Co prawda nieraz dla dziecka bywa to bardzo trudne, ale z mojej obecnej perspektywy wygląda na to, że terapia behawioralna jest najlepszym sposobem pracy z naszym synkiem.
Teraz słów kilka o wizycie u lekarza, którą dziś również zaliczyliśmy. Tematem wizyty była walka z candidą Janka oraz problemy z mikroflorą bakteryjną w jego jelitach. Pani doktor po przyjrzeniu się sprawie i naszemu brzdącowi postanowiła nie aplikować Nystatyny (antybiotyk, długa kuracja, nie bez wpływu na organizm dziecka, jednak wiem, że wielu rodziców autystycznych dzieci z Candidą się na niego decyduje). Zostało mu za to przepisane kilka innych specyfików: Symbioflor 1 (musimy sprowadzić z Niemiec), SymBioLact, Candida Clear oraz kontynuacja probiotyku, czyli Dicoflor. Jak już jestem w temacie lekarstw napiszę jeszcze, że od kilku dni podajemy małemu Eye Q, drogie, ale podobno warto. Skąd bierzemy na to pieniądze? No właśnie też sobie zadajemy to pytanie :) A propos pieniędzy, staramy się o założenie subkonta naszego brzdąca w fundacji "Zdążyć z Pomocą", coby w następnym roku można było przeznaczyć 1% podatku na jego leczenie, na razie przechodzimy etap kwitów, papierków i zaświadczeń, będę informować na bieżąco o finalizacji sprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz