piątek, 30 listopada 2012
Histerie Jasia
Tak mi jakoś dzisiaj niewesoło. Janek miał dzisiaj gorszy dzień, przy czym słowo "gorszy" to bardzo łagodne określenie tego co dziś się działo. Sama nie wiem co w niego wstąpiło. Bawił się we wkładanie różnych figur geometrycznych do pojemnika przez odpowiednie dziurki. Po chwili obserwacji jego zabawy zauważyłam, że ciągle wkłada i wyjmuje ten sam kwadrat. Położyłam więc przed nim kilka innych figur i poprosiłam, żeby włożył kółko. Wpadł w taką histerię, że napędził nam niezłego stracha. Do końca dnia był bardzo pobudzony, wielokrotnie dostawał ataków histerycznego płaczu z byle powodu. Np. próbowałam go uspokoić oglądając z nim książeczkę. On pozwalał otworzyć książeczkę tylko na jednej stronie, kiedy próbowałam przewrócić stronę lub prosiłam go, żeby pokazał coś, co znajduje się na innej stronie - histeria. W następnej książeczce upatrzył sobie kolejność pokazywania różnych rzeczy, najpierw była gwiazdka, potem chmurka, potem broda Mikołaja, a na końcu worek z prezentami. I tak w kółko. Kiedy poprosiłam, żeby pokazał mi te rzeczy na wyrywki, nie w jego kolejności, znów była histeria. Nie wiem co się dzieje, zachodzę w głowę jaka może być przyczyna takiej nagłej zmiany w zachowaniu, wymyślam różne teorie i coraz bardziej ogarnia mnie poczucie bezsilności.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Może ta zmiana pogody. Kuba też dziś był bardzo zachowawczy. Wszystko zmierzało ku histerii. Na szczęście po ostatnim razie, który był dla mnie jak kubeł zimnej wody, dziś już wiedziałam, że trzeba odpuścić i przeczekać. W ten sposób jakimś cudem zregenerował się przy swoich "zajęciach" i w rezultacie zasnął mi dopiero o 23. Czasem trzeba odpuścić, bo kieruje nimi jakieś wewnętrzne coś i nic wtedy nie przemówi.
OdpowiedzUsuńKurcze ja tak boje się tego odpuszczania bo nie chcę, żeby mu to weszło w krew, wczoraj nie uległam i nie pozwoliłam mu robić tak jak on chciał. Po jakimś czasie sam się uspokoił. Ale to jest ponad moje siły na dłuższą metę, trzeba mieć nerwy ze stali. Mam nadzieję, że uda mi się wypracować jakąś technikę, tak żeby on myślał, że jego jest na wierzchu, a jednak musiał zrobić to co ja chcę.
UsuńWitam
OdpowiedzUsuńPodczytuje blog i jestem pod wrażeniem zdolności tego małego chlopczyka. Życzę dużo wytrwałości w ćwiczeniach i mnóstwo sukcesów. Moj zdrowy 3 letni synek nie potrafi tylu rzeczy co Jaś.
Pozdrawiam Was.
Dziękuję za ten komentarz, dodał mi sił :) Pozdrawiam serdecznie :)
Usuń