Z dobrych wiadomości:
- od poniedziałku mamy ferie zimowe, przedszkole Jasia jest w tym czasie zamknięte (co akurat dobrą wiadomością nie jest), ale pozytyw jest taki, że mama też ma ferie i spędza intensywny czas z Jasiem w domu. W związku z powyższym mama postanowiła ostro zabrać się za swoje dziecię i odstawić je od picia z butelki. Janek jak do tej pory pił tylko z butelki, na wszystkie próby wprowadzenia mu jakiegokolwiek kubka reagował awanturą. Jakby ktoś pytał, w domu mamy skład przeróżnych kubków i kubeczków (próbowałam bowiem wszystkiego łudząc się, że np. kubkiem w ulubionym kolorze uda mi się przekonać synia). Po pewnym czasie ciągłych niepowodzeń straciłam do tego serce. Temat został jednak podjęty przez terapeutki w przedszkolu, które wałkowały picie z kubeczka i z pewnością to przyczyniło się do ostatecznego zwycięstwa w sprawie butelkowej. Przełom nastąpił pierwszego dnia ferii, czyli w zeszłą sobotę. Jasio przez cały dzień pił... z nakrętki od swojej butelki, na razie nie ma nawet mowy o żadnym kubku. Ale i tak jakiś cud się stał, że pozwolił sobie coś niesmoczkowego włożyć do ust. Jest to bardzo istotny krok do przodu z logopedycznego punktu widzenia, odruch ssania powoduje bowiem, że język Janka nie pracuje tak jak powinien, często przy próbie wymówienia jakiejś głoski język Jasia wędrował do przodu i nic się nie dało z tym zrobić. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej, butelki w każdym razie odeszły w niepamięć.
-będąc w temacie mowy, napiszę o skromnych, ale zawsze, postępach Janka w tym zakresie. Jasio pięknie wymawia głoski "p" i "b", mówi więc "papa", "opa" i "bam", używa również tych głosek wymawiając wyrazy mu znane, które do tej pory wymawiał dość dziwnie (np. banan to już nie "maman", tylko "bana"). Dużo tu pomogło ćwiczenie pod tytułem"opa". Młody tak chciał na ręce, że mógłby zrobić wszystko, żeby tylko dopiąć swego. Zaczął więc mówić "opa" przez piękne "p".
-od dwóch dni Jasio pięknie ze mną ćwiczy przy stoliczku. Widzę, że stara się jak może i dość chętnie wykonuje moje polecenia. Pracujemy według planu aktywności, od rana do nocy, staram się wykorzystać każdą zabawę do celów terapeutycznych. W końcu mam na to czas, mam ferie i mogę je poświęcić synkowi.
![]() |
| Plan aktywności. Jasio przewraca kartki, widzi na nich rysunki... |
![]() |
| ...i znajduje taki sam rysunek na jednym z segregatorów. Następnie wykonuje schowane w segregatorze zadanie. |
-wczoraj byliśmy na sankach. Pierwszy raz w życiu Jasia, na super sankach, które Janek dostał w święta od dziadków. Dlaczego dopiero teraz? Bo zawsze coś nam było nie po drodze, jak Jasio był malutki to bardzo nie lubił być wożony, nawet w wózku, więc sanki po prostu sobie darowaliśmy, następna zima to nasza przeprowadzka, diagnoza Jasia, potem zima się skończyła i temat sanek się rozmył. A wczoraj, biorąc pod uwagę niechęć Jasia do wszystkich nowych rzeczy, było nawet ok. Co prawda, Janek siedział sztywno, nie rozglądając się na boki i był nieobecny (od razu przypomniało mi to widok małego Jasia siedzącego sztywno w wózeczku), ale plus był taki, że nie płakał, nie krzyczał, nie protestował, a tego najbardziej się bałam.
Złe wiadomości:
-Wciąż nie możemy pogodzić się z nieprzewidywalnością autyzmu oraz występowania jego objawów. Człowiek myśli, że wszystko jest na dobrej drodze, dziecko robi postępy, a tu nagle....
Z nowych zachowań autystycznych Jasia najbardziej niepokoją mnie trzy: zaczął przybliżać różne przedmioty do oczu i przypatrywać się im, reaguje niepokojem i głośno protestuje, kiedy przestawiam jakiś mebel, czy postawię talerz na stole nie tam gdzie on sobie to upatrzył (jeszcze niedawno nie było z tym problemu). Janek ma też tendencję do powtarzania w kółko tego samego słowa, np. chodzi i mówi: "niebieski, niebieski, niebieski". Od kiedy jego mowa jest dla mnie dość zrozumiała, zaczęłam też rozumieć co synek mówi do siebie zasypiając. Otóż najczęściej powtarza: "kółko, kółko, kółko, prostokąt, prostokąt, prostokąt, kwadrat, kwadrat, kwadrat, trójkąt, trójkąt, trójkąt"... i od początku to samo.
-Skoro już jestem przy zasypianiu Janka, wspomnę o rzeczy, która z kolei nam spędza ostatnio sen z powiek. Janek zawsze miał tendencję do wstrzymywania oddechu i wypuszczania powietrza po jakimś czasie. Od jakiegoś czasu takie zachowania bardzo nasiliły się przy zasypianiu i po obudzeniu nad ranem. Czytałam, że często takie zachowanie ma podłoże nerwicowe i jest to reakcja na stany lękowe (?). Najgorsze jest to, że Janek w momencie usypiania potrafi wstrzymać oddech na dość długo, a trudno w takiej sytuacji odwrócić jego uwagę, więc po prostu go szturcham, przesuwam w łóżku, co z kolei go wybudza. Jesteśmy do tego stopnia zaniepokojeni, że zamierzamy w przyszłym tygodniu udać się do neurologa. Naczytałam się już trochę o efektach hiperwentylacji (bo chyba o to zjawisko tutaj chodzi, choć nie jestem pewna czy to to samo) i przestraszyłam się nie na żarty.


Dobrze, że piszesz o tym kieliszku, też spróbuję :) Janek też jak na razie bardzo dużo rozlewa, mimo tego, że ja kontroluję ruchy kubkiem, ale walczymy i z tym. Będzie ok, w końcu mam mądrego synka :)
OdpowiedzUsuńCóż .. autyzm to trudna choroba ale i tak świetnie sobie z nią radzicie! Jesteśmy z Was dumni! a przede wszystkim cieszymy się z postępów Jasia.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o powtarzanie słów przed zaśnięciem - może bąbel zamiast liczyć barany woli figury ... :)
pozdrawiamy
Agata myślę, że to wstrzymywanie powietrza to stymulacja. Oby szybko minęła.
OdpowiedzUsuńAcha, przed snem Kuba zawsze mówił literki i cyferki. Doszło do tego, że budził się w nocy i histerycznie wołał o swoje plastikowe literki, po czym wyszukiwał konkretne i spał z nimi. To jest taki etap rozwoju. To minie. Wygląda na to, że jego konikiem są figury. Konikiem Kuby są litery i cyfry.
OdpowiedzUsuńJedne dzieci układają ciągi, inne wieże, a mój Kuba układa wiatraki. Ustawia przedmioty na stole tak, aby miały wspólne centrum i tworzyły symetryczny układ.
Basiu, naprawdę mnie pocieszyłaś. Dzięki :)
OdpowiedzUsuń