sobota, 5 stycznia 2013

No i doczekałam się...

...kolejnego postępu Jania w komunikacji. Otóż Jasio ma nową zabawę. Zabawa ta polega na tym, że najpierw Janek unosząc rączki do góry i uporczywie patrząc mi w oczy (jak chce to potrafi spojrzeć w oczy bestia mała :)) woła "opa", czasem brzmi to bardziej jak "ho-a", ale pracujemy nad tym "pa" w drugiej sylabie. Następnie, już wzięty na ręce, z wyrazem bezkresnego szczęścia na twarzy wyciąga rączkę i wskazujący paluszek i woła słodkim głosikiem "tam" wskazując na miejsce, do którego matka ma go przetransportować :). A zachwycona postępem w komunikacji matka transportuje synka gdzie tylko synek chce - synek jest wniebowzięty, moje plecy mniej. Kolejny problem to fakt, że synio upatrzył sobie kontakty i przetransportowany do nich włącza i wyłącza światło (reagując na każdą zmianę oświetlenia radosnym i rozbrajającym wybuchem śmiechu), co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem taty.
Może pozostawię wyżej opisaną sytuację bez komentarza...czy ja już pisałam, że nie wiem jak poradzę sobie z tym głupim okresem, kiedy dziecko odkrywa, że może wodzić rodziców za nos używając do tego (całkiem świadomie) swojego uroku i różnych innych sztuczek? Dzisiaj wygrałam kilka bitew z teatralnie buntującym się dzieckiem odstawiającym różne scenki. Czas chyba przygotować się na wojnę...

2 komentarze:

  1. Hej, u nas ten czas już daaaaawno za nami. Też daliśmy się wpuścić w maliny, ale po jakimś czasie zarządziłam "żadnego noszenia", a pstrykać mógł tylko wyznaczonymi lampkami. Teraz tylko uwielbia gasić mi światło jak wychodzi z łazienki, a ja w niej zostaję. Nie rozumie, że jest mi potrzebne, bo on uważa inaczej. Ma też uporczywe gaszenie światła jak któraś żarówka nie działa. Możliwe, że wchodzicie w ten okres odpowiadający buntowi dwulatka. Mi mówili, że nas to nie dotyczy, bo Kuba od zawsze się buntował, a jednak przekonałam się, że może być gorzej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dzisiaj zarządziłam: będziesz noszony, ale jak ładnie powiesz "opa" z piękną sylabą "pa" prawidłowo wypowiedzianą. Entuzjazm synka od razu zmalał, ale zaczął mówić ładnie "opa" przez ładne "p", tylko, że zawsze muszę go trochę pomęczyć, żeby uzyskać rezultat, który mnie satysfakcjonuje.

      Usuń