 |
| Że niby mi różki rosną? Ja przecież taki grzeczny jestem ;) |
Po wczorajszym wpisie Basia napisała coś o różkach u Jasia. No więc różki są, ale na szczęście tylko takie reniferowe:) Jak na razie stanęło na tym, że Jasiowi z różkami nie po drodze. Dzisiaj posłusznie pojechał do przedszkola, a potem bez żadnego miauknięcia dał się zawieźć na terapię logopedyczną. Na wejściu w przedszkolu ciocia Lidia pokazała Jasiowi zdjęcie zabawek, które na niego czekają w jego salce - Janek pomknął do sali w takim tempie, że nawet nie zdążył pożegnać się z tatą. Podczas zajęć u logopedy znów został gruntownie wymasowany. I mimo tego, że nie miał za bardzo ochoty współpracować, udało mu się lekko dmuchnąć w gwizdek, co, jeśli się utrzyma, będzie naprawdę dużym przełomem, bo jak na razie z dmuchaniem u Jasia bieda.
A na koniec news dnia: w przedszkolu Janek zrobił siku na kibelku! I to trzymany w powietrzu przez ciocię Lidię :)

P.S. Dzisiaj w przedszkolu tata zauważył, że Jasio stworzył pięknego Mikołaja. Mikołaj wisi na gazetce ściennej i wyróżnia się spośród innych prac bo jako jedyny nie ma brody, a za to ma wąsy :)
Kurcze patrząc na postępy jakie Jasio zrobił dzięki temu przedszkolu to faktycznie jest to dobry wybór. Ach dobrze, że to tylko chwilowe różki :-)
OdpowiedzUsuń