czwartek, 28 lutego 2013

Rollercoaster

Tak w skrócie można podsumować kilka ostatnich dni w naszym domu, bo rzeczywiście to co się u nas dzieje przypomina kolejkę górską. Zachowanie Jasia w ciągu ostatnich dni wywołuje u nas bardzo skrajne uczucia: przerażenie, przygnębienie, zdziwienie, zaskoczenie, radość. Ostatnie dwa dni były okropne.

Wszystko zaczęło się wczoraj. Tata kupił Jasiowi nową zabawkę: wędkę dość dużych rozmiarów i rybki. Wędka, choć plastikowa, miała korbkę, a rybki świeciły, kiedy się je złowiło namagnesowaną wędką. Jak można było się domyślić, Janek był zachwycony, oczarowany po prostu. Kiedy zobaczyłam jego zachwyt od razu wiedziałam, że coś się święci. Janek szybko dał się pochłonąć zabawie i równie szybko wypracował sobie swój schemat zabawy: rybki mogły być łowione tylko w określonej kolejności. Kiedy próbowałam się do tej zabawy wtrącić i jakoś zaburzyć kolejność, od razu reagował bardzo gwałtownym protestem i natychmiast wracał do swojego świata. Próbowałam na tysiąc sposobów zachęcić małego do współpracy - nic z tego. I w tym momencie już wiedziałam, że będzie mógł tak siedzieć z tą wędką do samego wieczora, a następnego dnia obudzi się wcześnie rano i zażąda swojej zabawki. Wyjście było tylko jedno: musiałam zabawkę zabrać. Przypuszczałam, że będzie ostry protest, ale to, co się z Jankiem stało przeszło moje wyobrażenia. Jasiek wpadł w szał, piszczał, rzucał się, kręcił się bucząc i piszcząc, bujał się na boki piszcząc. Bardzo, bardzo długo nie mógł się uspokoić. Nie chciał nas słuchać, nie chciał się bawić.

Sytuacja powtórzyła się dzisiaj, z samego rana. Podczas zabawy ze mną zupełnie nagle Janek zaczął piszczeć i krzyczeć. Przez ponad godzinę nie potrafiłam go uspokoić. Jesteśmy tym przerażeni, bo, jak do tej pory, zdarzało się, że Janek płakał, ale zawsze mogliśmy nad tym zapanować, po stosunkowo krótkim czasie mały dawał się udobruchać i uspokajał się. Teraz może płakać godzinami i nie ma sposobu, żeby do niego dotrzeć, a ja z bezsilności płaczę razem z nim.

Obserwując zachowanie Jasia ostatnimi czasy jestem bardzo zaniepokojona, bo Janek coraz częściej podczas zabaw ucieka w schematy, z których trudno go wyciągnąć. Od terapeutek Janka dostaliśmy polecenie, aby te schematy łamać, ale z Jasiem ostatnio to naprawdę nie jest łatwe. Poza tym musimy jeszcze pamiętać o wielu innych rzeczach i je kontrolować.

Zaskakuje nas jednak to, że mimo tak nieprzyjemnych zachowań Jasia w domu, dość dobrze funkcjonuje on poza domem. Terapeutki z przedszkola mówią, że jest super. Dzisiaj u logopedki zaczepiał wszystkie panie, a z terapii wyszedł z taaakim uśmiechem.

Nie było jednak dobrze podczas pierwszej wizyty w nowym przedszkolu Janka....Tak, tak... Janek jest powoli przygotowywany do stałych wizyt w przedszkolu integracyjnym. Terapeutki Jasia uznały, że jest mu to bardzo potrzebne i przyspieszyły decyzję o wprowadzeniu Jasia do "normalnego" przedszkola. Na razie Janek będzie chodził tam raz w tygodniu na zajęcia rytmiki. Wszystko zaczyna się w przyszły czwartek. A w tym tygodniu tata z Jasiem pojechali na chwilkę do owego przedszkola zrobić mały rekonesans i poznać panią dyrektor. Niestety i jedno i drugie się nie udało, bo Janek tak wył, że trzeba go było szybko wyprowadzać. Postanowiłyśmy więc z terapeutką Janka, że będziemy go do przyszłego czwartku oswajać z nowym miejscem pokazując mu zdjęcia nowego przedszkola i opowiadając co tam będzie robił. Trzymajcie kciuki, żeby podziałało.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników, niestety z powodu mojego wyczerpania fizycznego i psychicznego posty teraz ukazują się nieco rzadziej.

7 komentarzy:

  1. Agatko. Mocno trzymam kciuki za Was:* pozdrawiam bardzo ciepło:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci i ja również trzymam kciuki aby u Was się wszystko jak najszybciej poukładało. Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam się, że schowanie zabawki już nic nie zmieni. Wykorzystaj to do terapii. Niech gra będzie według jego kolejności, ale niech coś robi za każdą rybkę. Jak pierwszy szał minie, będzie już można wprowadzić modyfikacje.
    Domyślam się jak Ci ciężko. Trzymaj się dzielnie Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Basiu...schowanie zabawki nie leczy samej przyczyny problemu...dzięki za radę, będę korzystać w przyszłości

      Usuń
  4. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić co przychodzisz. Wierze ze z dnia na dzien bedzie tylko lepiej
    Trzymaj sie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Gosiu, mam ogromną nadzieję, że nasz dzielny chłopak da radę...

    OdpowiedzUsuń