środa, 17 kwietnia 2013

Wiosna

Wiosna zapanowała na całego. Jest wspaniale. Janek dziś pół dnia spędził na dworze. Najpierw biegał po balkonie i domagał się literek. W pewnym momencie przyniosłam piłkę i zaczęłam zachęcać do wspólnej zabawy. Na początku był ostry protest, cała okolica słyszała, że jest problem, ale co mi tam. Po jakimś czasie udało mi się przekonać małego, opornego człowieczka do gry na moich warunkach...i do końca dnia biegaliśmy za piłką, rzucaliśmy piłką, najpierw na balkonie, potem na trawie wokół bloku. Było super :) (Marta, Marek i Marcinek - szkoda, że Was tu nie ma!) 
A kiedy o 17.30 padło hasło "do domu" - Janek rzucił stanowcze NIE i już zaczynał płakać, ale tata przytomnie uratował sytuację obiecując Jasiowi, że w domu coś zje (Jaś ostatnio je za dziesięciu) i mały dał się przekonać do powrotu.
Nawiązując do jedzenia, otrzymaliśmy dziś od rehabilitantki Jasia w przedszkolu filmik, na którym widać jak Jaś ładnie, samodzielnie je. W domu mamy z tym duży problem, ponieważ Jaś podzielił sobie swój świat na dom i przedszkole. W przedszkolu je sam. W domu musi być karmiony, bo inaczej jest awantura. O tym jak ta awantura wygląda przekonała się dziś pani Lidia, kolejna rehabilitantka Jasia z przedszkola, która przyjechała do nas z domową wizytą. Nigdy jeszcze nie widziałam na twarzy pani Lidii takiego wyrazu zmartwienia, jak wtedy, gdy patrzyła na wyjącego i piszczącego Janka. Okazało się, że w przedszkolu nigdy jeszcze się od tej strony nie pokazał... Przed nami więc dużo pracy nad samodzielnym jedzeniem i piciem w domu...Trzymajcie kciuki bo nasze siły są na wyczerpaniu. Zdecydowanie przyczyniły się do tego krzyki i piski Jasia, a zanosi się na więcej podobnych akcji...

Jaś - samodzielne jedzenie (w przedszkolu):
"

1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki mocno! :) Wyczuł, że może Was sobie urobić. Pamiętasz jak ja z nocnikiem po pokojach latałam żeby zechciał usiąść? Jak powiedziałam "dość" i wprowadziłam żelazne zasady we wszystkim bez wyjątku, po trzech dniach ryków przeszło jak ręką odjął. Trudno, trzeba to wytrzymać. Zwłaszcza, że masz dowody, że potrafi sam.

    OdpowiedzUsuń