Z myślą o zbliżającym się wielkimi krokami zakończeniu roku szkolnego chciałabym napisać kilka słów podsumowania. Podczas tego roku szkolnego Janek uczęszczał do przedszkola dla dzieci z autyzmem w Poznaniu i był do dla niego okres przełomowy. We wrześniu ubiegłego roku posłaliśmy do przedszkola dziecko, które:
1- nie mówiło i nie komunikowało się z nami, jedyne próby mówienia to gardłowe naśladowanie melodii jakiegoś słowa
2- nie wykonywało samodzielnie żadnych czynności, piło tylko z butelki ze smoczkiem i to tylko na leżąco, jadło wyłącznie zmielone posiłki, nie sygnalizowało potrzeby jedzenia, picia, nie mówiąc już o sikaniu
3- nie potrafiło odpowiedzieć na pytanie typu tak/nie, np. Czy to jest piłka?
4- nie pokazywało palcem rzeczy, które chciało dostać, nie wykonywało gestów służących komunikacji
5- płakało znalazłszy się w nowym otoczeniu, nieprzewidzianej sytuacji, grupie ludzi
6- nie wyrażało radości z powodu mojego powrotu do domu po kilkugodzinnej nieobecności, w ogóle tego nie zauważało
7- nie potrafiło powiedzieć nam czego chce
8- nie interesowało się światem zewnętrznym (tym poza domem i salą terapeutyczną, gdzie Janek wprost pochłaniał wszystkie pomoce terapeutyczne, uwielbiał obrazki, domagał się ćwiczeń). Jadąc z nami samochodem bądź spacerując Janek był całkiem nieobecny.
9- nie potrafiło zlokalizować rzeczy "z dystansu", pokazanych mu palcem, a znajdujących się w pewnym oddaleniu, nie rozumiało słowa "tam"
Obecnie Jaś:
1- dużo mówi (choć wciąż niewyraźnie i wciąż porozumiewając się głównie z nami), układa krótkie zdania, kiedy nie jest pewien jakiegoś słowa, eksperymentuje i tworzy własne wersje słów (hit ostatnich dni to: "idać na balkona", czyli iść na balkon). Nawiasem mówiąc śmiałam się w duchu z tego "idać", ale jeszcze bardziej śmiać mi się zachciało, kiedy synek sąsiadów, nieco młodszy od Jasia, widząc nas wychodzących na spacer zapytał: "Gdzie idacie?" Jestem pewna, że Jaś go zrozumiał ;)
2- potrafi: pić samodzielnie z kubka, jeść samodzielnie łyżką (w przedszkolu, bo w domu jest w tym często wyręczany i zrobił się mały problem), załatwia potrzeby fizjologiczne na nocnik i zaczyna je sygnalizować, pomaga w ubieraniu i rozbieraniu, sprząta po sobie zabawki, wyciera, gdy coś się rozlało. A najważniejsze, gdy jest głodny woła "am", lub mówi od razu co chciałby zjeść: ziemniaczki, chleb, makaron, kasze...,gdy jest spragniony woła piciu, a gdy zbliża się wieczór mówi, żeby "nalać wody do wanny" :)
3- odpowiada nie tylko na pytania tak/nie, ale także na wiele pytań szczegółowych
4- pokazuje palcem rzecz, którą chce dostać, albo która go zainteresowała. Przy pokazywaniu palcem w odpowiedzi na pytania typu :Gdzie jest motylek?, zaczyna się też pojawiać słówko "tam"+palec
5- jest o wiele odważniejszy, nie płacze gdy wchodzimy do sklepów, jesteśmy w nowych miejscach, chętnie poddaje się nowym doświadczeniom
6- jest najszczęśliwszym dzieckiem na ziemi, kiedy wracam do domu, i płacze, gdy wraca do domu z przedszkola, a mnie tam nie ma
7- potrafi powiedzieć czego chce bądź nie, co prawda nie zawsze go rozumiemy bo nieraz słowa są bardzo niewyraźne, ale dla nas to wspaniałe, że synek wie, o co pytam mówiąc "Co chcesz?", albo "Czy chcesz pić?"
8- wykazuje zainteresowanie światem zewnętrznym, powtarza za mną nazwy pokazywanych mu rzeczy, sam nazywa mijane na spacerze rzeczy (choinka, studzienka, huśtawka, trawa, płot, itd.) W sumie trzeba przyznać, że w najbliższym otoczeniu Jasia jest niewiele rzeczy, których nazw mały nie zna. Obecnie ulubionym jego elementem świata zewnętrznego są literki i cyferki, które znajdują się wszędzie i na wszystkim, dlatego nieraz mamy wrażenie, że przysłaniają mu one świat i pewnie tak jest. Ale najlepszym dla mnie dowodem rosnącego zainteresowania Jasia jest jego zachowanie, kiedy jedziemy samochodem. Jaś próbuje oglądać się za rzeczami, które bardziej go zainteresują, jeśli coś mu pokazuję i nie zdąży tego zobaczyć w przedniej szybie, ogląda się próbując to zobaczyć, a mnie serce mięknie kiedy to widzę :)
9- namierza, czasem jeszcze z problemami, wskazywane mu przedmioty i naprawdę widzi latające wysoko samoloty, pokazuje je palcem i razem je obserwujemy... coś cudownego i nie do pomyślenia jeszcze niedawno :)
Dziś piszę o pozytywach, jednak jest wiele rzeczy, z którymi wciąż mamy ogromny problem, ale o tym napiszę kiedy indziej. Słyszałam niedawno teorię, że w tym wieku dziecko samoistnie robi postępy, bo po prostu dorasta, rozwija się... i pewnie ziarnko prawdy w tym jest. Ale nie byłoby nas tu gdzie jesteśmy, gdyby nie praca terapeutów, wprowadzona dieta i suplementacja oraz nasza codzienna praca z Jasiem, jestem tego pewna. Wszystkim terapeutkom Jasia z całego serca dziękujemy! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz