sobota, 22 czerwca 2013

Marzenia

Marzenia się spełniają i podobno warto je mieć i wierzyć w ich spełnienie. A ja mam kilka konkretnych marzeń i chciałabym, czytając za rok tego posta, cieszyć się, że się spełniły. Marzę o tym, żeby Jaś:

- odpowiadał na powitania innych osób słowem "cześć", podawał rękę. Na razie nie śmiem marzyć, żeby Jaś sam na widok kolegi wydobył z siebie spontaniczne "cześć".

- zaczął wreszcie nawiązywać kontakty z innymi dziećmi. Obecnie jeśli Jaś znajdzie się w towarzystwie innych dzieci, i jedno z tych dzieci coś do niego zacznie mówić, lub chwyci go za rękę - Janek ucieka. Wygląda to tak, jakby bał się konfrontacji, wątpił w swoje możliwości porozumienia się z innym, zdrowym dzieckiem. Przynajmniej ja tak to odbieram. Właśnie dlatego Jaś od jakiegoś czasu uczęszcza na zajęcia "grupy wsparcia", jak to nazywamy. Są to zajęcia grupowe dla dzieci z opóźnionym rozwojem mowy, grupa liczy cztery osoby. Jaś wspaniale odnajduje się na tych zajęciach, lubi swoich kolegów i koleżankę, my jesteśmy zachwyceni sposobem prowadzenia zajęć i tak sobie marzę, że może te zajęcia właśnie będą dla Jasia jakimś przełomem...

- tak bym chciała, żeby Jaś zapałał szczególną sympatią do jakiegoś kolegi lub koleżanki i czasem nawet podczas zabawy zawołał jego/ jej imię...

- otworzył się trochę na kontakty z innymi niż rodzice ludźmi. Obecny sposób komunikowania się Jasia określam mianem "funkcjonalny", ponieważ Jaś jest w stanie powiedzieć wiele, ale tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, chce, żebyśmy coś dla niego zrobili. Mowa nie jest dla niego środkiem do komunikowania emocji, uczuć, spostrzeżeń (nie biorę pod uwagę sytuacji, kiedy oglądamy razem książeczki i Jaś nazywa to co widzi, bo to jest sytuacja wyćwiczona, w której Jaś nie jest spontaniczny). Marzę o tym, żeby mowa Jasia wyszła nieco poza ten "funkcjonalny" schemat. Dziś po raz pierwszy usłyszałam pytanie "Co to jest?" zadane spontanicznie, choć bardzo niepewnie (ćwiczymy to ostatnio bardzo często). Chciałabym za rok takie pytania słyszeć non-stop i żeby to był dla mnie chleb powszedni...

- chciałabym, żeby Jasia tendencja do popadania w schematyczne zachowania i fiksacje trochę się zmniejszyła. Ostatnio jest z tym naprawdę kiepsko. Jedna z większych fiksacji to skarpetki. Każdy musi obowiązkowo mieć skarpetki na nogach. Kiedy ostatnio zobaczył tatę chodzącego po domu boso wybuchnął wielkim płaczem i wyszlochał, że tata ma założyć skarpetki. Całe szczęście byłam przy tej sytuacji, zrozumiałam co Jaś mówi i udało mi się go jakoś uspokoić i odwrócić jego uwagę. Ostatecznie tata skarpetek nie ubrał, co uważam za duży sukces.

- żeby Jaś zrozumiał, że komunikowanie się jest fajne, że to też sposób odkrywania świata. Uwierzył, że jest w stanie się porozumieć z ludźmi. Tak bym chciała, żeby była w nim ciekawość ludzi, a nie strach przed kontaktem z nimi, żeby nie bał się komunikować swoich emocji, uczuć...

-...i żeby koncentracja na tym, co robi była lepsza...

-...i mowa wyraźniejsza...

...i taka byłabym szczęśliwa widząc za rok moje dziecko komunikujące się z innymi ludźmi. Zbyt ambitnie? Możliwe, ale to są marzenia, marzenia mają prawo być wygórowane.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz