I znowu problem. Jakaś dziwna nadwrażliwość nóg. Janek nie pozwala sobie dotknąć, chyba że tak najdelikatniej, skóry na podeszwach stóp. Najgorszą traumą są kąpiele. Mały wrzeszczy jakby go obdzierano ze skóry. Terapeutka od SI poradziła żeby zmniejszyć temperaturę wody bo ciepła woda może wywoływać u niego fizyczny ból. Kąpię małego w chłodnej wodzie, kąpiel trwa dosłownie chwilę bo Janek bardzo płacze i szarpie się za skórę na nogach.
Próbuję te stopy mu masować przed kąpielą. Akceptuje dotyk szczotki z miękkim włosiem, nie akceptuje dotyku czyjejś dłoni, reaguje płaczem, takim jakby go to bolało. Im intensywniejszy dotyk tym gorsza reakcja. Nie wyobrażam sobie obcinania paznokci u stóp. Jutro konieczne mycie głowy - wolę o tym nie myśleć. Czasami po prostu ręce opadają
Może pomogłoby grube smarowanie nawilżającym kremem? Nie zmieniłaś proszku do prania lub płynu do płukania? Może swędzi go skóra z powodu jakiejś reakcji alergicznej. Nadal bierze homeopatię? Może to przejściowa reakcja na to?
OdpowiedzUsuńTy masz naprawdę dobre pomysły, dzisiaj wykąpałam go w szarym mydle i było o niebo lepiej. Ostatnio używaliśmy jakiegoś innego płynu do kąpieli. Aż mi się wierzyć nie chce, że to o to chodziło. Może to też być związane z homeopatią, dziś mija trzeci dzień od ostatniej dawki i mały jest o wiele spokojniejszy, mniej płaczliwy. Ale jutro kolejna dawka więc nie cieszę się na zapas.
UsuńCieszę się bardzo, że jest lepiej :)
OdpowiedzUsuń