Ostatnimi czasy Janek ustabilizował się nam na mniej więcej przewidywalnym poziomie. Jest bardzo pogodny i uśmiechnięty, ale jednocześnie wzmogły się niektóre niepokojące nas zachowania. Mianowicie, brzdąc cały czas nuci sobie pod nosem. Wiem, że wokalizowanie jest objawem pożądanym u niemówiących dzieci, ale ja mam wrażenie, że nucenie Jaśka zakrawa o stereotypie, mały ciągle powtarza te same melodie. Całe szczęście, Jasio nie ma jak na razie zmiennych nastrojów, nie jest płaczliwy, nie histeryzuje (a przynajmniej jego histerie nie dają nam się we znaki :)) Poza tym jest naprawdę ok, Janek dzielnie radzi sobie w przedszkolu, przyswaja nowe umiejętności (dzisiaj wprawił w zdumienie tatę wyrywając mu się i wchodząc sam po schodach w tempie dość szalonym!). I nawet lekki katarek, który ostatnio znowu mu się przyplątał okazał się naprawdę lekki i Janek prawie nie zauważa, że coś mu z noska od czasu do czasu leci.
A teraz kilka refleksji, które przez te parę dni niepisania dość często mnie atakowały. Po pierwsze będąc w sklepie często jestem świadkiem podobnie wyglądających scen. Widzę mamę na zakupach z dzieckiem w wieku Jasia. Mama jest zapracowana, zmęczona, widać, że ma dosyć po całym dniu. Dziecko człapie za nią gadając non stop, zadając mnóstwo pytań i opowiadając przedziwne historie. A mama? W najlepszym wypadku nie zwraca na dziecko uwagi, zajęta swoimi myślami. W gorszych przypadka mama zniecierpliwiona pokrzykuje i popędza nie zwracając uwagi na to co dziecko właśnie powiedziało. Patrząc na takie sceny myślę sobie "Boże, jak ja bym tak chciała. Tyle bym dała za to, żeby mój synek powiedział do mnie kilka słów". I żeby było jasne, nie chcę tu nikogo oceniać, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, wszyscy jesteśmy zmęczeni i nie zawsze idealni. Chciałabym tylko zwrócić uwagę jak przestajemy doceniać pewne rzeczy, które zostały nam dane. Chciałam podać więcej podobnych przykładów, ale może na jednym poprzestanę. Pozdrawiam wszystkich czytelników, dziękuję za komentarze i wsparcie, a Ani i Michałowi za książeczki :)
Ja Cię rozumiem. Każdy ma inne priorytety. Ja marzę o dniach bez histerii :)
OdpowiedzUsuńCzasem się zastanawiam co będzie moim priorytetem za kilka lat. Ale tylko czasem bo to nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńNie ma za co. Prosimy o kolejne zamówienie:)
OdpowiedzUsuń