Wyjeżdżam. Na niecały tydzień (wracam w sobotę). Jestem cała w nerwach, ponieważ to mój pierwszy tak długi, samotny (bez rodziny) wyjazd od kiedy urodził się Jasio. Wyjazd jest, można powiedzieć, służbowy, bo związany z moją pracą i z projektem zakładającym współpracę pomiędzy szkołami kilku krajów. Mam ogromne obawy związane z tym jak Jasio zniesie tak długą rozłąkę ze mną. Wiem, że tata wspaniale się nim zajmie, ale nie będzie mnie, nie wrócę o tej porze co zawsze z pracy, nie będziemy się przytulać, nie będę go usypiać jak zwykle, a autystycy lubią, żeby wszystko było tak jak zwykle. Tym bardziej, że Jasio ma teraz jakiś gorszy okres, jest rozdrażniony i często się zawiesza.
Poza tym mam jeszcze inne obawy, o których może lepiej nie będę pisać. Po prostu się boję, podróżowałam już wiele razy różnymi środkami transportu i nigdy się nie bałam. A teraz jest inaczej, teraz mam dziecko, chore dziecko, które mnie potrzebuje. No ale mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy i już niedługo się odezwę. Proszę o wsparcie, wiem, że Jasiowe babcie już się za mnie modlą i bardzo za to dziękuję :)
Bezpiecznej podróży! Będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuń