poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwestrowe refleksje

Ostatnio często słyszałam składane mi życzenia, żeby przyszły rok był lepszy niż obecny. Kiedy się nad tym głębiej zastanowiłam doszłam do wniosku, że obecny rok wcale nie był zły i że życzyłabym sobie, żeby przyszły rok po prostu nie był gorszy.

Diagnoza Jasia została postawiona w lutym tego roku, wyjątkowo szybko, jeszcze zanim Janek ukończył dwa lata. Od marca prowadzimy terapię, przez długi okres czasu niestety w bardzo skromnej ilości jednej godziny tygodniowo. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę jak ważna jest odpowiednia ilość przepracowanych z dzieckiem godzin i zaczęliśmy rehabilitować Jasia sami. Był to dość ciężki okres i być może szybko byśmy się załamali, gdyby nie Jasio. Janek zaczął z nami współpracować, chętnie siadał przy stoliczku (kiedy zaczynaliśmy terapię Jasio nie potrafił siedzieć przy stoliku (!), widząc to nasza rehabilitantka lekko się załamała). Wszystko jednak potoczyło się dobrze i pomimo morza łez wylanych podczas terapii, Janek zaczął robić postępy. Wiem, że dużo stało się dzięki naszej pracy, ale jeszcze większy wpływ miało ambitne podejście Jasia oraz fakt, iż jego autyzm nie należy do najcięższych postaci tej choroby. Wiem, że wielu rodziców robi o wiele więcej od nas i nie osiąga żadnych postępów, bo po prostu nic nie skutkuje. Z tego też powodu zdaję sobie sprawę, że możemy się w pewnym sensie czuć tak, jakbyśmy wygrali los na loterii.

Postępy Jasia dają nam siłę do dalszego działania i choć nieraz załamujemy ręce z bezradności i przerażenia z powodu coraz to nowych autystycznych zachowań Jasia, jakoś powoli idziemy do przodu. I życzyłabym sobie, żeby w przyszłym roku też tak było. Jeśli chodzi o moje noworoczne postanowienia to mam jedno. Więcej konsekwencji w ćwiczeniach logopedycznych z Jasiem, w masowaniu, nauce gryzienia i picia z kubeczka. I mam przeczucie, że kiedy ostro się za to weźmiemy to będzie dobrze, musi być dobrze.

Dzisiaj Sylwester, dla większości czas zabawy, dla nas ponownie czas refleksji. Denerwują mnie hałasy za oknem i totalna ignorancja ludzi. Oczami wyobraźni widzę mamy niemowlaków, dla których fajerwerki za oknami też nie są tym, na co one szczególnie czekają. Ostatnio zaczęło się głośniej mówić o panice, w jaką na skutek hałasu wpadają zwierzęta. A czy ktoś w ogóle próbował sobie wyobrazić w jaką histerię potrafi wpaść dziecko z nadwrażliwością słuchową wyrwane nocą ze snu przez odgłosy wystrzałów? A może takie dziecko mieszka w bloku obok?

Mimo wszystko składam czytelnikom bloga serdeczne życzenia noworoczne. Oby przyszły rok obfitował w pozytywne wydarzenia w Waszych domach :) Mam nadzieję, że w 2013 będziecie równie mocno, a może jeszcze mocniej wspierać Jasia i nas w walce o jego normalne życie. Dziękuję za wszystkie komentarze dodające nam sił i za Waszą obecność na tym blogu :)

2 komentarze:

  1. My Wam także zyczymy dobrego roku 2013.
    Oby Jaso szedł tylko do przodu, oby nie pojawiały sie nowe zachowania autystyczne.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy, jesteśmy dobrej myśli :)

    OdpowiedzUsuń