Spędziliśmy go w domu. Tata Jasia tradycyjne odpłynął do świata Topu Wszech Czasów i cały dzień przeżywał niskie notowania jego ulubionych utworów (ci, którzy słuchają radiowej Trójki wiedzą o czym piszę). Jasio momentami słuchał razem z tatą i był ogromnie zdziwiony, kiedy usłyszał w radiu swoje ulubione melodyjki z keyboardu, tym razem w wersji oryginalnej. Mam na myśli utwory "Hey Jude" i "House of the rising sun", które nasz Jasio zna na pamięć i potrafi całe zanucić, jakoś jednak do tej pory nie słyszał ich w wersji radiowej.
Ja natomiast spędziłam dzień bawiąc się z Jasiem, łaskocząc, biegając i śmiejąc się. Jasio wyraził nawet chęć zabawy balonami. Do tej pory nie potrafił podbić balona, ani rzucić nim w moim kierunku. Tracił też orientację, kiedy podbijałam balona wysoko do góry, nie potrafił śledzić go wzrokiem. Tego ostatniego wciąż nie potrafi, co więcej, jak tylko balon jest podbity do góry, próbuje go szukać na ziemi, albo traci cierpliwość i zajmuje się czymś innym. Ale poprawa jest taka, że Janek dał się wciągnąć w zabawę z rzucaniem do siebie balona, a nawet kilka razy udało mu się go podbić.
Jutro przedszkole, praca... bardzo szybko minął nam okres wolnego. Jak zwykle po dłuższym czasie spędzonym ze mną w domu, Jasio bardzo się ze mną związał. Do tego stopnia, że nie pozwala mi wyjść z pokoju i ciągnie mnie ze sobą za rękę gdziekolwiek idzie. Kiedy chce się czymś pobawić, biegnie po mnie, żebym pobawiła się z nim. Kiedy tata mówi: "Jasio, ja się z tobą pobawię", Janek z płaczem kręci głową mówiąc: "nie, mama". Zrobiła się też straszna przylepa z niego, bez przerwy chciałby się przytulać i całować. Wiem co na ten temat powiedzieliby psychologowie, ale mam to w nosie. Ja też chcę się przytulać i całować, tym bardziej, że widzę jak Jasio rozkwita po tym okresie spędzonym w domu, komunikacja ruszyła przez ten tydzień z kopyta, po prostu nie do uwierzenia, że to to samo dziecko. Trochę się jednak obawiam jak Janek zareaguje na jutrzejszy pobyt w przedszkolu... No cóż, jeszcze półtora tygodnia i ferie zimowe, dwa tygodnie z mamą w domu, jak ja to przeżyję ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz