Nasz Janek chyba już na dobre postanowił rozwijać się w tym tempie. Niestety czasami idziemy w myśl zasady dwa kroki do przodu i dwa do tyłu, lub nawet dwa do przodu i potem trzy do tyłu. Te dwie ostatnie opcje są najbardziej bolesne, chociaż w sumie żadna z nich łatwa nie jest.
Ostatnio pisałam o postępach w komunikacji Janka. Otóż zacznę od tego, że pojawił się kolejny postęp jeśli chodzi o tę dziedzinę, jak dla mnie - ogromny. Janek nauczył się, że jeśli czegoś chce, wystarczy wskazać tę rzecz palcem i powiedzieć "to", a potem spojrzeć na mamę i tatę i wtedy na pewno się to dostanie. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, ponieważ do tej pory był z tym ogromny problem. Janek nie wymawia głoski "d" więc słowo "daj", lub chociaż "da", jest dla niego nie do wykonania, próbowałam go nauczyć tego tysiąc razy, zawsze reagował buntem i płaczem. Ale "to" plus pokazywanie palcem chwyciło.
Obecnie staram się go nauczyć, że jeśli nie chce robić czegoś, co mu proponuję, wystarczy powiedzieć "nie", a nie od razu uderzać w płacz. Janek nie potrafi odpowiedzieć "nie", na zadane mu pytanie zawsze odpowiada "tak", albo od razu wyje. Na razie niewiele ta nauka daje, chociaż kilka razy widziałam u małego jakby przebłysk zrozumienia, ale na krótko.
A teraz ten krok w tył. Pojawiają się u Janka coraz to nowe fiksacje, zachowania, które bardzo utrudniają kontakt oraz współpracę z nim. Podam kilka przykładów.
1. Idąc z pokoju do pokoju Jasio MUSI nadepnąć na każdy sęk na panelach po drodze, ma już swoją wydeptaną "ścieżkę". Trudno odwrócić jego uwagę od tego, więc często na siłę ciągnę go inną drogą. Ktoś powie : co za problem, że dziecko sobie chodzi w swój sposób? Ano problem, bo potem ciężko jest go zawołać z pokoju do pokoju bo zanim przejdzie wszystkie sęki to zapomina dlaczego zaczął iść. Poza tym im bardziej ignorujemy takie zachowanie, tym bardziej on wpada w tę rutynę i sytuacja, która z początku wydawała nam się śmieszna, w końcu przestaje śmieszyć.
2. Wykonując zadania podczas pracy przy stoliczku, Janek MUSI nazwać każdy kolor i kształt, który zobaczy. Powtarza te nazwy wielokrotnie czekając na naszą reakcję i nie skupia się wtedy na niczym innym. Kiedy próbuję odwrócić jego uwagę, protestuje i zaczyna w kółko, histerycznie powtarzać wciąż te same zdania, np. "To jest niebieski", nawet jeśli to nie jest niebieski kolor.
3. Ostatnio Janek ma swoje ulubione zabawki i książeczki, które mógłby bez końca oglądać. Warunek jest taki, że zawsze ogląda je w ten sam sposób. Nie można mu nic w tej rutynie zaburzyć, bo jest płacz straszny. Oczywiście ja specjalnie burzę mu te rutyny, słucham tego płaczu, przełamuję go na siłę, bo wiem, że to jedyny sposób, żeby później tak często nie popadał w podobne fiksacje.
4. Biegnąc MUSI przechylać głowę na bok i patrzeć na podłogę pod kątem (jest to pewnego rodzaju stymulacja wzrokowa u niego). Często przy tym nie kontroluje gdzie biegnie, traci równowagę i trzeba na niego naprawdę uważać.
Takie fiksacje wiążą się z tym, że Janek jest rozkojarzony, nerwowy, pobudzony. Trudno z nim pracować i złapać kontakt. Na wiele poleceń po prostu nie reaguje lub reaguje płaczem. Przeraża mnie to, bo jest to dla mnie coś nowego - nigdy wcześniej tak mocno nie fiksował się na różnych czynnościach.
Poza tym, ostatnio naprawdę martwi mnie kwestia języka Jasia. Wciąż jest on jakby "zwiotczały", wiecznie wysuwa mu się do przodu, przez co też Janek nie mówi, choć wykazuje umysłową gotowość do mowy. Próbuje też naprawdę dużo mówić bez użycia języka, po swojemu. Pani dr neurologopeda, która Janka jakiś czas temu badała stwierdziła, że to kwestia niskiego napięcia mięśniowego, czyli to, co słyszeliśmy już wcześniej. Masować i przejdzie. Ale jak na razie nic nie przechodzi, a ja zaczynam się na poważnie martwić.
Agatko...super z tym paluszkiem:) ja małego też bardzo długo uczyłam wskazywania palcem, jeśli czegoś chce. U nas bardzo długo było korzystanie z mojej ręki. Ale teraz też dobrze sobie radzi, choć czasami próbuje wrócić do mojej dłoni:( Myślę sobie, ze ta reakcja płaczem na niektóre polecenia to trochę też bunt...u nas to jest od dłuższego czasu. Jeśli małemu coś się nie podoba, ma inną wizję po prostu zaczyna krzyczeć okrutnie...pozdrawiam ciepło i spokojnej soboty życzę:*
OdpowiedzUsuńDzięki kochana za wsparcie, pozdrowienia :)
UsuńMasz bardzo trafne spostrzeżenia bo Janek ostatnio bardzo stymuluje się wzrokowo. Zastanawiam się tylko skąd się nagle to wzięło. Jeśli chodzi o SI to właśnie zmieniamy terapeutę bo z dotychczasowej terapii nic nie wyszło. Eye Q zaczęłam mu podawać jakiś miesiąc temu, i tylko zwiększyła się nadpobudliwość i nadwrażliwość. Jeśli chodzi o wędzidełko to jest trochę za krótkie, ale mały nie ma problemu z wysuwaniem języka czy z oblizywaniem ust.
OdpowiedzUsuńGosiu, dzięki za wszystkie rady, dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego jak ważne są ćwiczenia, o których piszesz. Mam nadzieję, że nie jest za późno na taka prawdziwą, fajną terapię. Eye Q już dawno odstawiłam bo nie mogłam patrzeć jak z dnia na dzień jest coraz gorzej.
UsuńPomozmy Antosiowi- mozesz mi napisać jak wyglada ten zabieg z wezidelkiem? My musimy to zrobić u 3 latka i mam stresa.. Boli to bardzo ?
OdpowiedzUsuńZauwazylas poprawę ?
Agatko pewnie to znowu jakiś etap w jego zyciu który minie... Glowka do góry