Był też jeden przyjemny moment dzisiejszego dnia. Po całodziennym tłumaczeniu i kładzeniu do głowy, że to nic złego powiedzieć "nie", jeśli się nie ma na coś ochoty, dziecko zrozumiało i wykorzystało. Dziś wieczorem nastąpił między nami dialog:
MAMA: Jasiu, co mama robi?
SYNEK: układa (no rzeczywiście, sprzątałam)
MAMA: pomożesz mi?
SYNEK: nie
Kurcze Gosiu, niestety nie pozwala. Próbowałam mu ten rządek zaburzyć i wpadał w złość i płacz straszny
OdpowiedzUsuńW tym co piszesz jest sens i to mi się właśnie nie zgadza w terapii behawioralnej, że chce się dziecko zmienić trochę na siłę i dość drastycznymi metodami, a rzeczywiście jest tak jak piszesz: choćbym mu wszystko pozabierała to i tak sobie coś znajdzie. Czuję, że gubię się w tym wszystkim. Z jednej strony widzę jak dobry wpływ ma terapia behawioralna na Jasia. Z drugiej strony instynktownie odbieram wiele rzeczy inaczej, niż tłumaczą mi terapeuci.
OdpowiedzUsuńTen Wasz dialog wywołał uśmiech na mojej twarzy:)
OdpowiedzUsuńDodam, ze Wujek Michał często ze mną prowadzi podobny dialog:) (oczywiście ja występuje w tej roli pytajacego- jakby, ktoś miał wątpliwości) ha ha
Agata spokojnie, stymulacja to coś naturalnego i zaręczam Cię, że wcześniej też się stymulował, tylko czymś, czego nie mogliście zauważyć. Jak dostymuluje wzrok, zacznie stymulować słuch lub dotyk i tak będzie w kółko. Ważne tylko żeby nie spędzał nad tym całego dnia. Używaj stymulacji jako nagrody i dawkuj mu ją wtedy, kiedy Ty na to pozwalasz. Wykorzystaj to w terapii. Powiedz o tym w przedszkolu to też zrobią z tego użytek.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o filmy, które nagrywałam, nasza prowadząca mówi, że są super. Postaram się wcisnąć je jakoś do netu to dam Ci link jak będzie gotowe.