środa, 20 lutego 2013

Ból głowy

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że w "leczeniu autyzmu" lekarze nie są nam do niczego potrzebni. Po raz kolejny okazuje się, że wiem więcej na temat autyzmu niż lekarz i całkiem nieźle sobie radzę z "leczeniem autyzmu" słuchając głosu swojego rozsądku, intuicji i obserwując własne dziecko. Kolejny raz przekonuję się, że moja przewaga nad lekarzem wynika z tego, że lekarz przyswoił kiedyś kilka faktów, haseł na temat autyzmu. Ja nie tylko je przyswoiłam, ale też zgłębiłam i cały czas zgłębiam. Poza tym, w odróżnieniu od lekarza, w leczeniu autyzmu jestem praktykiem, nie teoretykiem. To ja wnikliwie obserwuję zmiany w zachowaniu dziecka po podaniu konkretnego specyfiku. To ja szukam sposobów, które pomogły dzieciom z podobnymi jak u Jasia zachowaniami i podobnym "profilem" autyzmu. Lekarz nie ma o tym pojęcia. Przynajmniej ja na takiego jeszcze nie trafiłam.

Dziś byliśmy u lekarza gorąco mi poleconego przez znajomą mamę dziecka autystycznego. Lekarz ten zastosował na nas cały szereg chwytów marketingowych, typu hasła: "to mu otworzy umysł", "jak tego nie zrobicie to będzie źle", "ja wam powiem jak sobie z tym poradzić". Zadawał też pytania retoryczne typu: A wiecie dlaczego......? I triumfalnie na nie odpowiadał sprawiając przy tym, jak mniemał, wrażenie jeszcze mądrzejszego w naszych oczach. Problem tkwił w tym, że na większość tych pytań znałam odpowiedź, co więcej, mówiłam też rzeczy, których nie wiedział sam jakże rozchwytywany pan doktor. Pan doktor specjalizuje się ponoć w dobieraniu suplementów diety dzieciom autystycznym. Dobrał nam suplementów tyle, że w głowie się kręci, przy czym mówił bardzo chaotycznie, a na większość moich rzeczowych pytań nie potrafił odpowiedzieć, lub stwierdzał "o tym później" i już do tego nie wracał. W sumie, jak teraz o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że pan doktor odpowiadał tylko na pytania, które sam sobie zadał :)

Muszę teraz to wszystko dokładnie przeanalizować, przeszukać internet i podjąć decyzję, jak zwykle zdając się na intuicję. I myśląc o tym czuję się...samotna, zdana sama na siebie. Wracając do wizyty, dla Jasia była ona koszmarem. Wyszedł z gabinetu zapłakany, a my wracaliśmy do domu z ogromnym bólem głowy i zmęczeniem nieporównywalnym do niczego innego. I powiedzcie sami, po co nam lekarz, skoro wszystkie wiadomości, które lekarz nam przekazuje możemy znaleźć w internecie, jeśli wiemy gdzie szukać. A niestety wiedza naszych polskich lekarzy o autyzmie i jego leczeniu jest na żenująco niskim poziomie i trzeba się dokształcać czytając publikacje naukowe zagranicznych lekarzy. Ja to robię, ale wątpię czy robią to też nasi lekarze, a na pewno nie robi tego pan doktor, z którym dziś miałam do czynienia.

6 komentarzy:

  1. Kochana:( przykro mi ...odpocznij:* niestety masz rację z tą niewiedzą:( ehh...pozdrawiam serdecznie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie odpocząć mi się nie udało i chyba do końca jeszcze ze mnie nie zeszło napięcie po tej wczorajszej wizycie. Jasio też bardziej zamknięty w sobie :(

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że tacy "specjalisci" u nas przeważają :-(( My kiedyś trafiliśmy do neurologa, który na powitanie powiedział "gratuluję Państwu świetnego wyboru lekarza, lepiej nie mogliście tarfić". Rzeczywistość niestety była zupełnie inna...
    Ściskam Cię mocno i życzę samych właściwych wyborów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, czasami chciałoby się przenieść do innego kraju, gdzie inna rzeczywistość, inni lekarze, inne podejście do pacjenta

      Usuń
  3. Dokładnie, "specjaliści" - lekarze, za przeproszeniem ... nic nie wiedzą o autyźmie. U nas jeden z lekarzy popatrzył na córkę i powiedział: "ale z wyglądu widać, że córka nie ma kandydozy", to tylko jeden z przykładów u nas, a jest ich z udziałem lekarzy mnóstwo.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny mamo Justynki, której blog również często odwiedzam i zawsze znajduję tam jakieś ciekawe i ważne informacje. Pozdrawiam serdecznie :) A bloga dodaję do mojej listy blogów :)

      Usuń