poniedziałek, 18 marca 2013

Dziecko autystyczne - dziecko (nie)grzeczne

Od jakiegoś już czasu przymierzam się do napisania tego posta. Jest on dla mnie bardzo ważny, gdyż dotyczy bardzo drażliwego tematu - postrzegania dzieci autystycznych i ich zachowania w miejscach publicznych (i nie tylko) przez osoby trzecie.

Kiedy Jasio był malutki  często słyszałam od odwiedzających nas cioć, kuzynek, babć pochwały na temat Jasia "grzeczności": "Ale on się grzecznie sam bawi!". Owszem Jasio się bawił...siedząc na dywanie przekładał klocki z jednej swojej strony na drugą, i tak w kółko. Mógł też godzinami targać gazety na malutkie strzępki, a następnie rozrzucać je wokół siebie. Zajęty sobą i wycofany do swojego świata, był mało absorbujący, "grzeczny". Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, teraz już wiem, że ta "grzeczność" była bardziej niepokojąca, niż najgorsze napady płaczu i ataki wściekłości "niegrzecznego" dziecka. Obecnie mam problem zgoła odmienny, jestem bowiem mamą wyjątkowo "niegrzecznego" dziecka, dziecka wpadającego w pisk i histeryczny płacz z byle powodu, dziecka autystycznego.

Im więcej o tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że to właśnie pokutujące wciąż w naszym społeczeństwie obrazy "grzecznego" = cichego i "niegrzecznego" = absorbującego, krzyczącego dziecka są winą całego niezrozumienia fenomenu autyzmu, zachowania dzieci autystycznych. Widząc wrzeszczące, bijące, piszczące dziecko świadkowie takiego zachowania (często nawet członkowie najbliższej rodziny) stwierdzają, że dziecko wcale nie jest autystyczne, tylko źle wychowane, rozpieszczone, zepsute. A autyzm to tylko wymysł dzisiejszych czasów, psychologów.

Kiedy moje dziecko po wejściu do centrum handlowego zaczyna piszczeć i płakać z powodu nadmiaru bodźców, modlę się, żeby za chwilę nie podeszła do nas któraś z "życzliwych" pań, udzielając nam rad na temat bezstresowego wychowania i jego zgubnego wpływu na dziecko. I bardzo chciałabym wszystkim takim paniom uświadomić, że dzieci autystyczne wpadają w taki stan (rzucają się na ziemię, krzyczą, piszczą, są agresywne) z naprawdę różnych powodów. Wystarczy leciutkie zaburzenie ich schematu, np. skręcenie podczas spaceru nie w tę uliczkę, co zazwyczaj i już awantura gotowa. Dlatego, drogie panie, zastanówcie się dwa razy zanim skomentujecie nieznośne zachowanie rozwydrzonego dziecka leżącego na podłodze w supermarkecie. Być może to zwykłe wymuszanie i demonstracje zdrowego dziecka. A być może jest to dziecko, które ma ogromny problem z okazywaniem i rozumieniem emocji, z odbiorem nadmiaru bodźców, które, kumulując się w nim, prowadzą do takiego zachowania...

Dałabym wszystko, żeby mój syn był dzieckiem "niegrzecznym" = absorbującym, dopominającym się uwagi, poświęcania mu czasu. Dałabym wszystko za to, żeby moje dziecko było po prostu rozpieszczone, wymuszające. Ale nie jest.

1 komentarz:

  1. Świetny post. Naprawdę bardzo dobry. Szkoda tylko, ze komunikat do których był on skierowany, nigdy najprawdopodobniej do nich nie dotrze. Bo co niby takie osoby-najmadrzejsze i zamknięte w swoich realiach, robilyby na tym blogu.

    Aga już dawno miałam to napisać, masz fajne pióro. Łatwo i przyjemnie sie Ciebie czyta. Fajnie gdyby nie zostało to tylko w sferze bloga. Chodzi mi o to, ze z chęcią zobaczylabym Twój artykuł-matki dziecka chorego na autyzm, w gazecie. Takie swoistego rodzaju niby porady, a przede wszystkim informatory, uswiadamiacze. Nawet jeśli chociaż jedna osoba czytając coś takiego zrozumialaby na czym polega wyjątkowość ludzi z ta choroba, to już byłby to ogromny sukces.

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń