środa, 24 kwietnia 2013

Gronkowiec??!!

Ponieważ Janek tydzień po ostatniej chorobie znów nam się rozłożył, coś mnie tknęło i zrobiliśmy mu wymaz na obecność gronkowca. Wynik - pozytywny! Przyznam szczerze, że ta wiadomość była i wciąż jest dla mnie szokiem. Czytam w internecie o tym gronkowcu i im więcej czytam, tym bardziej ogarnia mnie bezradność.

Wychodzi na to, że ten gronkowiec to bardzo podstępna bakteria, która, jak już raz się ją zdobędzie, trudna jest do wyplenienia. Przeważnie żyjemy z nią całe życie. Jeśli chodzi o antybiotykoterapię, należy uważać bo gronkowiec uodpornił się na działanie wielu antybiotyków, a niektóre są w dodatku dla niego pożywką. A największe przerażenie ogarnęło mnie, gdy przeczytałam, że "uśpiony" gronkowiec staje się niebezpieczny w momencie osłabienia naszego organizmu: infekcji, choroby, urazu. Wtedy bakteria atakuje i może doprowadzić do m.in.: zapalenia płuc, zapalenia tchawicy, zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenia szpiku kostnego i kości, a nawet posocznicy. Czyli od tej pory mam żyć jak na bombie zegarowej modląc się, aby kolejna infekcja Jasia nie skończyła się tragedią??

Poza tym, wyczytałam, że dosyć łatwo jest zarazić się tą bakterią. Jest to możliwe drogą kropelkową, przez kontakt pośredni. Czyli mamy odizolować się od znajomych, szczególnie tych z małymi dziećmi?? Zastanawiam się czy już wpaść w panikę, czy jednak da się z tym żyć. A przede wszystkim, jak to leczyć?? Czy ktoś z Was ma doświadczenie w leczeniu gronkowca  złocistego u dzieci?

4 komentarze:

  1. A tak, my walczymy z gronkowcem złocistym od urodzenia Justynki. Najpierw gość zadomowił się w jej oczkach, później przeprowadził się do ząbków. Kiedy Justysia miała 4 latka stomatolodzy musieli jej operacyjnie usunąć 14 ząbków. Po czym skubany przeniósł się do jelit. I tak sobie co jakiś czas atakuje miejsca poprzednie. Aktualnie znowu walczymy z nim i ratujemy stałe ząbki Justysi. Gość trudny do pokonania, odporny na antybiotyki, lubi wracać z zdwojoną siłą.

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze, to w jaki sposób z tym walczyć? teraz to się dopiero załamałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja córcia złapała to gówno krótko po urodzeniu. Fakt pamiętam, ze ciężko było się go pozbyć. Ale Ania ma teraz 16 lat i póki co, śladu po tym nie ma. Tak więc Agatko głowa do góry. Nie zawsze idzie to w tym najgorszym kierunku. Pozdrawiam bardzo ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Agata, Franula też ma za sobą walkę z gronkowcem. Od 3 lat gad nie uaktywnił się. I niech tak już pozostanie.
    Zdrówka dla Jasia:*

    OdpowiedzUsuń