Kilka dni temu, nieświadoma tego co nastąpi, ubierając Jasia rano zapytałam którego buta najpierw chce założyć. Powiedział, że lewego. I od tego wszystko się zaczęło. Następnego dnia ubrałam mu jako pierwszy prawy but. Janek uderzył w płacz i wyszlochał, że on nie chce prawego buta, chce lewy but. No i masz babo placek, bo ubieranie butów musimy teraz zawsze zaczynać od lewego.
Nie jest też tak prosto nakarmić małego buntownika. Głodny buntownik wydaje polecenia typu "am makaron", czy "am kaszę" i nie obchodzi go, że szykowane jest coś zupełnie innego.
Jeszcze jedna scena z dzisiejszego dnia zapadła mi w pamięć. Przeglądaliśmy z Jasiem książeczkę i w pewnym momencie Jasio się zaciął, płacz straszny i ani kroku dalej. Pytam go więc spokojnie o co chodzi, a on mi na to, że "chce pokazać cyferkę" i pokazał na numer strony, powiedział tę cyferkę na głos, po czym momentalnie się uspokoił i mogliśmy wrócić do czytania.
Dziwny ten okres, w którym obecnie jest Jasio bo niby komunikacja bardzo poszła do przodu, ale mam też wrażenie, że Jaś ma coraz więcej cech autystycznych. Ciągle się zawiesza, problemy z koncentracją są duże, pojawiły się nowe stymulacje i fiksacje. Poza tym Jaś kompletnie sobie nie radzi z jakimikolwiek emocjami. Kiedy jest zły, musi coś kopnąć lub uderzyć ręką. Kiedy jest zadowolony, macha rękami lub ucieka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz