czwartek, 4 lipca 2013

Jaś wędrowniczek

Półkolonie naszego Jasia mają tak napięty program, że nie powstydziłyby się go niejedne regularne kolonie dla starszych dzieci. Codzienne wyjścia i wyjazdy to kolejne kilometry w małych nóżkach, dziś w dodatku doskwierał upał. Ale naszemu wędrowniczkowi to nie przeszkadzało, wszyscy wrócili z wycieczki wymęczeni, a Janek dzielnie maszerował i pewnie poszedłby dalej, gdyby mu kazano. Dopiero kiedy wrócił do domu i usiadł na nocniku, zmęczenie go dopadło i nie chciał z nocnika wstać. A jak wstał to widać było, że ma zakwasy i nóżki go bolą. Ale do wieczora wszystko mu przeszło, naprawdę nie wiem skąd to dziecko bierze tyle sił. Nie minął jeszcze tydzień półkolonii, a już widać jaki mają one zbawienny wpływ na Jasia. Chłopak nam mężnieje, zrobił się jakiś taki bardziej chłopięcy, widać, że aktywny tryb życia bardzo mu służy. Poza tym Jaś przełamuje kolejne swoje bariery, pierwsza dotyczy śpiewu. We wrześniu ubiegłego roku Jaś wpadał w histerię, kiedy słyszał, że ktoś zaczyna śpiewać. Obecnie przedstawia się to zupełnie inaczej:

Poza tym Jaś czytelnik oczywiście dużo czyta, składa literki w słowa, wiele słów potrafi przeczytać, czyta nawet krótkie zdania. Ale, że potrafi też samodzielnie coś napisać - tego nie wiedzieliśmy. A okazuje się, że potrafi! Bawiłam się z nim niedawno pisząc różne słowa na tablicy (ja pisałam jego ręką), w pewnym momencie podpuściłam małego, żeby napisał słowo pies. Myślałam, że zrobi parę kółek i kresek. I szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłam Jasia piszącego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz