sobota, 13 lipca 2013

Jasio to czy nie Jasio?

W związku z wczorajszym problemem z pęcherzem, Jaś pije ziółka. Musi wypić mieszankę na czczo, co mu wcale nie w smak, bo rano woli pić mleko. Ranek więc zaczął się od grymaszenia. Chcąc małego udobruchać pozwoliłam mu wybrać kolor kubka, z którego ziółka wypije. Wybrał zielony i rzeczywiście zaczął pić, ale jakoś mu nie szło, więc proponuję, żeby zrobić dwadzieścia łyków (Jasiek uwielbia odliczanie przy piciu), a ten się ze mną targuje, że chce osiemnaście łyków!! Nic to, Jasiek pije, minę ma nieszczególną i w pewnym momencie stwierdza : mama zmywać naczynia. Pytam się go czy mam iść zmywać naczynia? TAK. Patrzcie państwo, dziecko wysyła mnie do kuchni, żeby nie musieć pić do końca!! Co to się z tym naszym Jasiem porobiło to ja naprawdę nie wiem, ale cieszę się bardzo tymi chwilami, kiedy tak fajnie można się z Jasiem porozumieć :)

4 komentarze:

  1. No prosze, jaki maly spryciarz :) Ciesze sie, ze tak wesolo u Was w te wakacje. Pozdrawiamy goraco. PS A Jasiek w pozycji pollezacej na kanapie (filmik ze spiewem) to juz slodziak nieziemski po prostu. Taki maly, wesoly "luzak". Rewelacja. Cudowny jest ten moj chrzesniak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za pozdrowienia, przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale miałam przerwę od internetu i bloga :) PS Kiedy nas odwiedzicie?

      Usuń
  2. Wiesz Agatko:) U nas jak Paweł chce coś zbroić w pokoju to też wysyła mnie do kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci już kiedyś pisałam, że widzę wiele podobieństw między Pawełkiem, a Jasiem:) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń