wtorek, 24 września 2013

Garść nowinek

Żyjemy. Powrót do powakacyjnej rzeczywistości trochę nas przygniótł, stąd przerwa w nadawaniu. Jasiek przeżył jakoś powrót do przedszkola. Pierwszy tydzień był OK i byliśmy nawet zdziwieni, że wszystko przebiegło tak spokojnie. W następnym tygodniu Jaś się rozchorował i przez kolejne cztery dni w przedszkolu nie był. Po tej krótkiej ,co prawda, przerwie Janek się zbuntował i nie chciał  wcale do przedszkola wracać. Myślę, że trochę był zdezorientowany tymi ciągłymi zmianami i w ten sposób protestował, jednak po kilku dniach uspokoił się i już nie było płaczu w drodze do przedszkola oraz przy wchodzeniu do budynku. I jak na razie stan ten trwa.

Poza tym Jaś psoci i rozstawia nas po kątach. Zrobił się z niego mały wymuszacz i terrorysta, jednak nie dajemy się, ustaliliśmy pewne reguły obowiązujące w domu i staramy się być konsekwentni.

I trzeba to chyba wreszcie powiedzieć: Jaś nam rośnie. Niedługo skończy 3,5 roku i kawał chłopaka jest już z niego. Mam na myśli nie tylko to, że mamy co dźwigać (16 kilo to spory ciężar), ale także zmiany jakie zachodzą w zachowaniu i psychice Janka. Oprócz wszelkich zmian pozytywnych, których jest sporo, zauważamy też, że razem z Jasiem rośnie i zmienia się jego autyzm. Autyzm Jasia zaczyna się określać i nabierać pewnych kształtów. Jaś nie jest już bowiem dwulatkiem, którego niektóre nietypowe zachowania nie raziły zbytnio osób patrzących z zewnątrz. Janek stał się chłopcem z autyzmem. I owa transformacja zmusiła nas do ponownego zaakceptowania tej choroby, stanęliśmy jakby ponownie przed dylematem pogodzenia się z diagnozą Janka.

A teraz o kilku bardziej przyziemnych kwestiach. Po pierwsze, zakończyliśmy z powodzeniem akcję nocnikowania Jasia. Problem Janka polegał na tym, że o ile nie miał oporów przed sikaniem na nocnik, to nie komunikował potrzeby skorzystania z niego. Musieliśmy albo się domyślać, albo wiecznie pytać, co też nie było dobrym wyjściem bo Jasiek zazwyczaj odpowiadał, że sikać nie chce i za chwilę sikał w majtki... Ale jakoś na początku września Jaś zaskoczył o co chodzi i od tej pory pięknie mówił, że chce iść na nocnik za każdym razem gdy czuł taką potrzebę. Postanowiliśmy więc pójść za ciosem i przestawić małego na korzystanie z toalety...i udało się! Najbardziej cieszymy się z tego, że Jaś komunikuje swoje potrzeby niezależnie od tego, że jest właśnie bardzo czymś pochłonięty, albo jest w trakcie płaczu. Jaś potrafi przerwać każdą czynność, odszukać któregoś z nas, jeśli nie ma nas z nim w pokoju, powiedzieć nam, że "chce na kibelek" i pobiec do łazienki. Zdajemy sobie sprawę, że w przypadku Janka i jego problemów z komunikacją jest to krok po prostu milowy i jesteśmy z tego powodu bardzo dumni. Nie ukrywamy też, że poczuliśmy trochę luzu nie musząc już pilnować sikania Jasia, a nasza pralka wreszcie może odetchnąć z ulgą.

Jeśli chodzi o codzienne funkcjonowanie Jasia, jest dobrze i raczej nie mamy na co narzekać. Po lekkim spadku formy pod koniec wakacji, Jaś ma znów lepszy okres. Broi, śmieje się, zaczepia nas, ciągle czegoś od nas chce i coraz więcej mówi. Z momentem powrotu do przedszkola, mowa Jasia jakby trochę przycichła i Janek się odrobinę wycofał, ale obecnie coraz bliżej mu już do zagadującego nas rozrabiaki, jakim był podczas wakacji. Dla mnie osobiście najbardziej wzruszające są momenty, kiedy Jaś przybiega do mnie, przytula mnie mocno i kurczowo (a nawet bardzo kurczowo, ale nie czepiajmy się) i powtarza : "moja mamusia" :)
A gdy ostatnio opowiedziałam mu na dobranoc bajkę o porach roku i o tym jak fajnie będzie zimą, Jaś zaczął nam wiercić dziurę w brzuchu o choinkę. Kiedy tylko mu się przypomni, chodzi po domu i powtarza, że chce, żeby tata przyniósł zieloną choinkę i chce wieszać lampki, a pod choinką chce prezenty. I jak tak dalej pójdzie to w połowie października będziemy musieli postarać się o choinkę ;)
Ostatnio też nasz Jaś poczuł jakąś niewytłumaczalną dla nas miłość do pieniędzy. Codziennie niemal słyszę : "mamo, chcę pieniądze" (myślałam, że zdanie to usłyszę zdecydowanie później, za jakieś kilkanaście lat ;)), a pewnego razu zaskoczył mnie tekstem "mamo, pożycz pieniądze" :) Kiedy już pieniądze dostanie, długo je ogląda :)

Dziękuję wszystkim czytelnikom bloga za regularne odwiedzanie go pomimo mojej niskiej na nim aktywności ostatnio. Pozdrawiam serdecznie i ciepło, trzymajmy się jakoś w te zimne i szare, jesienne wieczory.

1 komentarz:

  1. :) Cieszę się, że u Was tak pozytywnie:) Zazdroszczę tego nocnika...u nas póki co nie ma w ogóle o tym mowy. Mały broni się jak lew. Uściski dla Was ogromne:)

    OdpowiedzUsuń