czwartek, 17 października 2013

Dziękujemy! :)

Wchodzimy dzisiaj na konto Jasia w naszej fundacji, a tam... wpływy z 1% podatku. Suma, której w życiu się nie spodziewaliśmy. Suma, która pozwala nam spokojnie spać i sprawia, że przez jakieś następne trzy miesiące nie musimy się martwić o to, czy podołamy z kontynuowaniem wszystkich prywatnych terapii Janka. Jesteśmy wzruszeni i bardzo, bardzo wdzięczni. Jak bardzo - trudno powiedzieć, bo wzruszenie chwyta za gardło. Jednocześnie nachodzi człowieka refleksja jak pięknie byłoby, gdybyśmy my, rodzice dziecka z problemami, pragnący zadbać o jak najlepszy jego rozwój i zapewnić mu stymulującą ów rozwój terapię, nie musieli się martwić o kwestie finansowe. O ile byłoby lżej, o ile byłoby mniej napięcia w naszym domu, mniej nerwów, więcej cierpliwości i skupienia się na tym, co najważniejsze.

Co u Jasia? Dzieje się dużo, a nadmiar zajęć i pracy nie pozwala na bieżąco o tym pisać. Kiedy późnym wieczorem mam po całym dniu wreszcie czas, żeby usiąść przed komputerem, najczęściej oczy mi się same zamykają i o pisaniu nie ma nawet mowy. Stąd też moje ogromne zaległości internetowe. W dużym skrócie napiszę więc tak:

- Jaś ma okres wzmożonej aktywności fizycznej. Biega, skacze, fruwa, wspina się :) Wszędzie go pełno, jest roześmiany, zaczepia nas, a co najważniejsze - widać, że jest szczęśliwy :)

- Jaś jest na nie. Przechodzimy okres klasycznego buntu trzylatka w pełnym wydaniu z wszystkimi towarzyszącymi temu atrakcjami (kto doświadczył tego na własnej skórze, ten wie jakie atrakcje mam na myśli :) Terapeutki Janka twierdzą, że jego ciągłe NIE ma niewiele wspólnego z autyzmem, bo go to nie ogranicza, nie zamyka, Jaś potrafi zmienić zdanie i jednak być na TAK. A najfajniejsze jest to, że zapomnieliśmy już o Janku sprzed kilku miesięcy, który biernie poddawał się wszystkiemu, co z nim robiono. Przykład? Proszę bardzo:

MAMA (do Jasia schodzącego z fotela przez oparcie) : Jasiu uważaj bo spadniesz!
JAŚ: Nie spadnę!

TATA: Jasiu, zjedz obiadek!
JAŚ: Nie jestem głodny!

Najczęściej jednak słyszymy:
nie chcę pić,
nie chcę jeść,
nie chcę czytać,
nie chcę malować,
nie chcę bawić się,
nie chcę oglądać,
nie chcę kąpać,
nie, nie, nie i nie... a my się tak cieszymy, bo wreszcie czujemy, że nasz Jasiek jest tak naprawdę z nami, bo tyle czasu czekaliśmy na tę komunikację, przejęcie inicjatywy w interakcji z nami :)

- Jasiek powtarza wszystko i po wszystkich. Ciocie terapeutki orzekły stanowczo, że zjawisko to nie jest u Jasia echolalią. Jasiek po prostu czerpie radość z ćwiczenia umiejętności mowy. Powtarza więc frazy zasłyszane w radiu (ostatnio zabił mnie tekstem: "masz zero na koncie" wypowiedzianym mi prosto w oczy po tym jak usłyszał go w którejś z reklam :)) A dziś gdy go usypiałam podzielił się ze mną tekstem : "biegam bo lubię", usłyszanym w naszej ulubionej radiowej Trójce :) Jaś powtarza, ćwiczy, słucha i mówi na potęgę, a my korzystamy z tego okresu i przy każdej okazji ciągniemy go za język domagając się adekwatnych do sytuacji komentarzy i zdań.

- Jasiek wymusza, histeryzuje i potrafi odstawić niezły teatrzyk. Musieliśmy się więc uciec do podstaw behawiorki i wprowadzić je w życie w naszym domu: "będzie komputer, ale najpierw oglądamy książeczkę". Jasiek jest oczywiście na nie, my oczywiście mamy nerwy ze stali ;) Powoli jednak chyba widać światełko w tunelu i jest nadzieja, że będzie coraz lepiej.

- Za sobą mamy okres choroby Jaśka i związany z tym kryzys przedszkolny, ponieważ po chorobie wcale nie chciał do przedszkola wracać, mimo tego, że kiedy był chory ciągnął mnie na dwór i powtarzał w kółko, że "chce dostać nowe, fajne zabawki". Obietnica nowych zabawek w przedszkolu nie pomogła i mieliśmy ryk na całego i sytuację bardzo podbramkową. Nieco pomogło ustalanie zaraz po obudzeniu planu dnia i wspólne uzgadnianie co będziemy robić.

- Mamy problem z napięciem mięśniowym, które ostatnio u Jasia szaleje. Przez kilka ostatnich dni chodził tak spięty i sztywny, że chwilami nie mógł się ruszać i płakał z bólu. Ulgę przyniosła mu fizjoterapeutka, która wymasowała wyjącego Jaśka i obecnie jest już nieco lepiej. Teraz, dzięki wpływom z jednego procenta podatku, mamy zamiar rozpocząć terapię czaszkowo - krzyżową, mamy nadzieję, że te zabiegi także nieco Jasiowi pomogą.

Wszystkim ludziom o wielkim sercu, którzy zdecydowali się nas wspomóc przekazując jeden procent podatku, jeszcze raz bardzo dziękujemy :)

3 komentarze:

  1. Cieszy bardzo, że u Was dobrze. Mam nadzieję, że w tym roku wpływy będę jeszcze większe, będzie w końcu więcej czasu. Bardzo chciałabym zobaczyć Jaśka, można Was odwiedzić w najbliższym czasie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, wpadaj nawet jutro :) Ostatnio się zbieram, żeby do Ciebie zadzwonić, jak widać, z marnym skutkiem :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pani Agato czy mogłaby Pani podać mi swojego maila? Dostałam kiedyś Pani numer (za Pani zgodą) od Agnieszki Kossowskiej, ale niestety przez te kilka miesięcy się zagubił:(
    Wolałabym jednak mailowo zadać Pani kilka pytań o terapie Pani synka. Będę wdzięczna za kontakt. Pozdrawiam
    kaska.turek@wp.pl

    OdpowiedzUsuń