poniedziałek, 16 grudnia 2013

Co w tej małej główce siedzi...

Sytuacja wyglądała tak:
Siedzieliśmy sobie razem w sobotnie popołudnie i słuchaliśmy piosenek bożonarodzeniowych z płyty Michaela Buble. Cudowne leniwe popołudnie, a dla nas kolejny powód do dumy, ponieważ jak do tej pory słuchanie z Jasiem płyt z odtwarzacza CD było niemożliwe. Doskakiwał od razu do sprzętu i zaczynał szybko zmieniać nagrania i oglądać zmieniające się na wyświetlaczu cyferki. Tym razem było inaczej. Wytłumaczyliśmy Jaśkowi, że będziemy razem słuchać, a on może wybrać numer piosenki, którą będziemy słuchać i ją włączyć. Więc Jasiek wybierał, włączał, a następnie przybiegał do mnie na kanapę, przytulał się i razem słuchaliśmy. Bajka po prostu. Ale chwila, do której zmierzam miała miejsce dużo później. Szykowaliśmy się już do snu, kiedy Jasiek pokazuje mi ręką na grające radio wołając "cztery!!" bardzo podekscytowany. Długo nie mogłam załapać o co chodzi. Po chwili skojarzyłam, że to przecież Buble śpiewa jakąś świąteczną piosenkę i w głowie zapaliła mi się lampka. Sprawdziliśmy na okładce płyty, której wcześniej słuchaliśmy....i rzeczywiście, to była ta sama piosenka, która na płycie znajdowała się pod numerem czwartym, śpiewana obecnie tysiąc razy dziennie w radio przez wielu artystów, ale Jasiek wyłapał właśnie wersję i głos tego artysty, którego słuchał na płycie i bezbłędnie po jednym jej przesłuchaniu powiedział jaki numer miała ta piosenka wśród innych nagrań...

Staram się, naprawdę się staram zrozumieć autyzm i zrozumieć to, co dzieje się w główce Jasia. Takie chwile jednak pokazują mi, że tak do końca to nigdy nie będzie możliwe i czuję się z tym źle. Boję się czy za kilka lat będę potrafiła znaleźć wspólny język z Jasiem, czy ktokolwiek będzie potrafił...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz