Podczas pieczenia nastąpił piękny moment, kiedy to Jaś wsadził palec do masy, następnie do buzi i stwierdził "dobre" :)
Zrobiliśmy też (w pocie czoła i z zakatarzonym nosem) pocztówki świąteczne:
Ostatecznego wyglądu pocztówek zdradzać nie będziemy bo to niespodzianka ma być :)
A w przedszkolu Jasia odbyło się przedstawienie bożonarodzeniowe, w którym to Jaś grał rolę św. Józefa. Tak wyglądał Józef:
Jasiek na przedstawienie poszedł chory, a w dodatku od momentu, kiedy na widowni zobaczył tatę, na sali nic nie było słychać, oprócz Jaśkowego "tata". I tak do końca przedstawienia. Niewiele więc pożytku było z Józefa wpatrzonego w tatę i uśmiechniętego od ucha do ucha :)
Przy okazji przeglądania zdjęć znalazłam to nagranie:
Buziaki dla wszystkich czytelników :)





Jasio-Józef jest po prostu piękny:)
OdpowiedzUsuńUściski:*
Pragnę dodać, że Józef miał jeszcze brodę ;) i był genialny! Cóż komu po smutnym Józefie? A tak Jaśkowa radość i wielki uśmiech pasowały idealnie do jasełkowych okoliczności :)
OdpowiedzUsuń